Natalia, Adam, Emilka i Kajtek Mińscy – Nasze duże i małe podróże

Wodospady Wiktorii (wrzesień 2014)

Będąc u styku czterech państw – Namibii, Botswany, Zambii i Zimbabwe głupio byłoby nie zobaczyć jednych z najbardziej znanych wodospadów na świecie – wodospadów Wiktorii.

Ponieważ opcja wjazdu własnym autem do Zambii czy Zimbabwe jest bardzo droga, zdecydowaliśmy się wykupić zorganizowaną wycieczkę (która w sumie też do najtańszych nie należy).

Adam widział już wodospady od strony Zambii, więc wybór padł na drugą stronę, jak się potem okazało bardziej atrakcyjną i widowiskową.

Wsiedliśmy zatem do wesołego busika z turystami i pojechaliśmy na wycieczkę do Zimbabwe.

Powiem jedno – to nie był dobry dzień naszej córki. Tej niedzieli postanowiła zgotować nam piekło, jakiego jeszcze z nią nie zaznaliśmy i wystawiła na próbę wszystkie nasze macierzyńskie i tacierzyńskie pokłady cierpliwości.

Przyjechaliśmy w dobrym czasie na oglądanie wodospadów, bo gdy spada z nich 100% wody, ilość pyłu wodnego w powietrzu jest tak duża, że praktycznie uniemożliwia obserwację. Natomiast 50% spływającej wody to ilość wystarczająca, w sam raz żeby zrobić fajne zdjęcia i całkowicie nie zmoknąć.

Park, w którym znajdują się wodospady jest profesjonalnie przygotowany, trasa widokowa przebiega wzdłuż całej linii wodospadów. Spacerowaliśmy sobie zatem przyjemnym lasem deszczowym, w którym co kilkadziesiąt metrów znajdowały się stanowiska do obserwacji.

Najładniejszy był oczywiście widok z tęczą 🙂

IMGP8084 IMGP8088 IMGP8149 IMGP8171IMGP8122 IMGP8143 IMGP8149 IMGP8154 IMGP8159 IMGP8163 IMGP8209 IMGP8225 IMGP8261 IMGP8285 IMGP8289 IMGP8300 IMGP8312 IMGP8331A na zdjęciu powyżej Córek składa hołd Davidowi Livingstone – białemu odkrywcy Wodospadów Wiktorii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.