Natalia, Adam, Emilka i Kajtek Mińscy – Nasze duże i małe podróże

O karmieniu piersią

Za chwilę miną trzy tygodnie, odkąd przestałam karmić swoją córeczkę piersią.

Dziś usypiam ją, głaszcząc po szyi i główce, tuląc do siebie, śpiewając wymyślone na poczekaniu piosenki, czy opowiadając bajeczki o „pieseczku i koteczku”. Jest inaczej. Czuję, że zamknęłam pewien niezwykle subtelny, intymny i wyjątkowy rozdział naszych relacji.

A właściwie rozdział zamknął się sam, tak po prostu naturalnie, bez bólu i cierpienia.

Być może miała na to wpływ biologia, bo za 3 miesiące urodzę kolejne dziecko, i z czasem karmienie zaczęło być dla mnie dyskomfortem. Złościłam się zwłaszcza na częste karmienia nocne. Moje piersi zrobiły się wrażliwsze, a Emilka mniej subtelna. Dodatkowo odczuwałam też niewygodę związaną ze spaniem z Emilką w namiocie w jednym śpiworze (inaczej nie dało się karmić, bo noce w Namibii były czasem bardzo zimne) i karmieniem na dwie piersi.

Doświadczyłam też, że inaczej karmi się małe dziecko, a inaczej duże, chcące decydować, którą dokładnie chce pierś i na jak długo. U nas okres ten trwał około dwóch miesiący. Emilka czasem denerwowała mnie swoimi żądaniami, i choć starałam się im nie ulegać, to już sam fakt dyskusji był trochę irytujący. I oczywiście zabawny. „Drugaaaa”, „juszzz”, „nie ta!”. Naprawdę nie wiem, w którym momencie zaczęła wyrażać swoje potrzeby, ale stało się to dość szybko.

Jednak poza tymi małymi niuansami, już pod sam koniec okresu karmienia, przez całe 21 miesięcy nie dostrzegłam żadnych negatywnych stron karmienia piersią.

Karmienie to cud natury, coś, o co warto zawalczyć na początku macierzyństwa, nawet gdy droga do niego jest trudna. Wydaje mi się, że żadna inna czynność nie wpływa tak mocno na budowę pięknej i głębokiej więzi między dzieckiem a matką, a chwile spędzane razem z dzieckiem podczas karmienia to istna magia!

Wzajemne spojrzenia, czułość, oddech dziecka. Każde przystawienie Emilki do piersi było jak fala miłości, która zalewała mnie od stóp i głowy. Cudowny stan wyciszenia, spokoju, intymności, którą mogłyśmy mieć nawet w tłumie ludzi. Ten czas był tylko MÓJ i JEJ.

Nie zapomnę tych chwil nigdy.

Nie żałuję ani jednego dnia, w którym karmiłam Emilkę.

Poza budową emocjonalnej więzi, karmienie piersią jest też NAJWYGODNIEJSZYM na świecie sposobem na podawanie dziecku pokarmu. Z racji naszych częstych wyjazdów, niekiedy długich i męczących przelotów czy przejazdów, nie wyobrażam sobie innej opcji niż pierś, którą zawsze miałam przecież przy sobie. Mleko w idealnej temperaturze, dostosowane do potrzeb mojego dziecka, higieniczne transportowane.

Karmienie to jednak nie tylko pokarm, ale także to poczucie bezpieczeństwa, które dawałam Emilce w każdych warunkach – czy to w samolocie podczas 10 godzinnego przelotu (np. ostatni lot do Namibii), w tłumie ludzi pragnących zrobić jej zdjęcie (Birma), czy w czasie kilkugodzinnego trekkingu w Słowackim Raju, czy na łodzi podczas całodniowego rejsu (Inle Lake, Birma). Przykładów mam naprawdę wiele, bo karmiłam ją bardzo często. Karmienie we wszystkich miejscach, w jakich byliśmy z Emilką, było czynnością po prostu naturalną.

Boli mnie za każdym razem, gdy słyszę o „obnażających się matkach”, o wymuszonym karmieniu w toaletach, o niechęci ludzi do oglądania karmiących kobiet. Dla mnie to chore i niezrozumiałe zachowania, tym bardziej, że sama nigdy nie doświadczyłam ŻADNYCH negatywnych komentarzy. No, może za wyjątkiem zdziwienia, że Emilka ma np. 1,5 roku, a ja wciąż ją karmię.

Ja jednak zawsze wiedziałam swoje, wciąż zresztą wiem i żadna opinia nie jest wstanie zmienić mojego zdania na temat karmienia piersią. Każda bowiem matka w pewnym momencie staje się jedyną i niepowtarzalną ekspertką w sprawie swojego dziecka, w tym również w sprawie jego karmienia.

Dla mnie pierś była jedyną opcją od początku. Nie wiedziałam, jak długo będę karmić. Karmiłam nawet po tym, gdy drugi raz zaszłam w ciążę. Po prostu nie widziałam żadnego powodu, żeby przestać. Dobrze się czułam, miałam dobre wyniki, miałam swój rozum.

Wyjazd do Namibii okazał się pożegnaniem z piersią, też tego nie planowałam, ale stało się.

Warunki były jakie były, specyfika wyjazdu wyjątkowa, zaawansowanie mojej ciąży postępowało, Emilka zrobiła się dużą, gadającą dziewczynką.

W ciągu miesiąca zmieniły się okoliczności i z chwilą powrotu wiedziałam, że nie chcę już dłużej karmić.

Poszło łatwo, dużo łatwiej niż się spodziewałam. Pierwszej nocy płakała niecałe 10 minut, potem jeszcze parę razy prosiła o „cici”, a potem nagle przestała. Bardzo szybko zaakceptowała nowy stan rzeczy, choć często widywała moje karmiące koleżanki, widuje też też moje piersi przy kąpieli.

Była już po prostu gotowa. Emilka nauczyła się żyć bez cycusia, a ja odzyskałam swój biust dla siebie.

Naprawdę miłe uczucie, chociaż ten stan ten potrwa tylko do grudnia. Nie zamierzam się tym jednak smucić.

Karmienie piersią jest cudowne, a samo macierzyństwo, choć czasami niezwykle trudne i eksploatujące, jest wyjątkowym doświadczeniem. Cieszę się szalenie, że przeżywam je w całej swej pięknej okazałości.

Em_17_miesiac (31)

5 odpowiedzi do artykułu “O karmieniu piersią

  1. Czarnaa

    Piękniej tego nie dało się opisać. Czytając ten piękny komentarz utożsamiłam się z nim. Karmię mojego synka 5 miesięcy i nie wyobrażam sobie jak by było inaczej. Ten stan ducha, ta chwila to uczucie jest dane tylko Nam matkom. Pozdrawiam serdecznie. Paulina Czarna

    1. Natalia

      Dzięki za miłe słowa. Myślę, że ten stan, który osiąga się przy karmieniu piersią to taka nagroda dla nas matek za cały ten trud. Powiem Ci jeszcze Paulina, że ja około 7 miesiąca odkryłam karmienie w nosidle, co było już ekstremalną wygodą. Szłam wszędzie gdzie chciałam, karmiłam wszędzie gdzie ona chciała, było dyskretnie, wygodnie i cudownie. Pozdrawiam Cię mocno!

  2. Marta

    Zgadzam sie z Czarną. Przepiękny opis tego co doświadcza matka i dziecko podczas karmienia piersią. Sama tak się czułam karmiąc pierwszego syna rok a drugiego prawie 2,5 roku:)

    1. Natalia

      Tobie Marta gratuluję takiego długiego karmienia, bo tylko karmiąca zrozumie karmiącą;-). Jest cudownie, ale bywa chwilami ciężko, zwłaszcza przy starszych dzieciach. Uważam jednak, że to jedna z najlepszych inwestycji w nasze dzieci. Zastanawiające dlaczego jedne matki to wiedzą i czują, a inne ulegają tylu bezsensownym presjom i nie karmią swoich dzieci. Pozdrawiam Ciebie mocno!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.