Natalia, Adam, Emilka i Kajtek Mińscy – Nasze duże i małe podróże

Natalia – reaktywacja

Od momentu, w którym zobaczyłam na teście ciążowym dwie kreski, czas przyspieszył.

Zamykam oczy i wciąż pamiętam te emocje. Szczęście, radość, nadzieja i niedowierzanie, że wszystko poszło tak szybko. Że odważyliśmy się chcieć, że spróbowaliśmy i że się udało. Że zostałam matką, że mam dziecko, że teraz będzie tak inaczej, i na pewno jeszcze wspanialej i piękniej.

449To my 2 kwietnia 2012 r. – właśnie okazało się, że będziemy rodzicami

A potem otwieram oczy i widzę te dwie moje cudowne „narośla” ponad 3,5 roku później, kiedy kotłują się tuż obok mnie, próbując coś zniszczyć, zdewastować i unicestwić.

O nie, to mój komputer!!!!

Kajtuś pełza po mieszkaniu i robi demolkę, nie daruje żadnej szufladzie, szafce i półce. Emilka twardo negocjuje „tylko jedna, krótką bajeczkę”, ale niestety dla niej, jej metody „niewinnej manipulacji” nie działają na nas. Rozpoczyna się więc faza druga, która trwa zdecydowanie dłużej. „Poczytaj mi Mamo, poczytaj mi Tato” i nasze ulubione „Jeszczeeeee!!!!”.

Czy my rzeczywiście byliśmy kiedyś bezdzietni???

DSC_0488 (2)Wychowywanie dzieci to intensywna, ciężka praca, angażująca każdy kawałek ciała i mózgu.

Poza falami szczęścia i oksytocyny, które zalewają kobiety regularnie od początku macierzyństwa, pojawiają się także złowieszcze fale frustracji i przerażenia.

Czasem to bezradność, że spędzasz na kanapie kolejną godzinę bez odrywania dziecka od piersi i choć bardzo chcesz iść do toalety, chcesz pić i jeść… to po prostu nie możesz się ruszyć.

Czasem udaje Ci się wyrwać na wieczorną jogę, ale cały czas myślami jesteś w domu przy dziecku, więc próba zrobienia czegoś tylko dla siebie niepokojąco często kończy się porażką.

Czasem płaczesz z bezsilności, gdy tak bardzo chcesz zjeść obiad jak człowiek, ciepły i estetyczny, a tymczasem Twoje dziecko wkłada ręce w Twój talerz, wylewa sok na wszystko, a na koniec wymiotuje Ci do talerza.

Oj, łatwo nie jest!

DSC_0053Dzieci są jednak małe bardzo krótko.

Ostatnio moja mama uzmysłowiła mi wyjątkowość tego unikalnego czasu, mówiąc, że wszystkie moje frustracje związane z brakiem czasu, późnym chodzeniem spać, wczesnym wstawaniem, niekończącym się apetytem dzieci i ich żądzą bezustannej rozrywki, to tak naprawdę kwintesencja szczęścia, beztroski i macierzyństwa.

Powiedziała mi, żebym spróbowała bardziej poczuć ten czas i spojrzeć na niego z dystansu, bo dzieci rosną, a wraz z nimi rośnie waga problemów, z którymi rodzice muszą się mierzyć.

Wyszłam więc na chwilę ze swojej roli i spojrzałam na siebie i swoją rodzinę od zupełnie innej strony.

To prawda, dzieci rosną zatrważająco szybko. Pewnego dnia po prostu pójdą sobie w świat, a ja muszę zrobić wszystko, żeby im to umożliwić. Chcąc dać im wszystko co najlepsze, muszę jednak zadbać o RÓWNOWAGĘ również w swoim życiu. Znaleźć złoty środek między byciem mamą, a byciem żoną, kobietą, przyjaciółką, córką.

Macierzyństwo to bez wątpienia jeden z najważniejszych aspektów mojego obecnego życia. Jego codzienne intensywne doświadczanie pochłania teraz w pełni niemal cały mój czas.

Jest jednak coś poza dziećmi. To moje relacje z Adamem, które stanowią tak naprawdę bazę naszej rodziny. Bez jego psychicznego i fizycznego wsparcia nie mogłabym wyjść w swoim działaniu poza krąg dzieci i domu. Wzajemna przyjaźń i miłość dają mi poczucie bezpieczeństwa i pozwalają realizować się jako kobiecie i jako człowiekowi.

Są więc dzieci, jest Adam i jestem też JA, równie ważny i istotny klocek w całej tej układance.

Przez długi czas moje potrzeby były ich potrzebami, i dobrze było mi z tą sytuacją. Rozkoszowałam się tą wyłącznością i nie myślałam za bardzo o sobie. W końcu jednak przyszedł czas, gdy potrzeba „wyjścia do świata” okazała się niezbędną do mojego prawidłowego funkcjonowania.

Kilka miesięcy po narodzinach Kajtusia poczułam, że nadszedł czas zrobić coś TYLKO dla siebie, zadbać o swoją tak zwaną przyszłość. Postanowiłam zatem działać.

***

Tak naprawdę mój PLAN dojrzewał przez wiele miesięcy. Chciałam zdobyć jak najwięcej doświadczenia macierzyńskiego, umocnić się w swoich rodzicielskich kompetencjach, przeżyć razem rodzinną, długą podróż.

No i udało się.

W końcu poczułam się gotowa.

Właściwi ludzie w moim życiu upewnili mnie i utwierdzili w moich wyborach, odważyłam się i przystąpiłam do pracy.

***

Wierzę w synergię działań polegającą na łączeniu wspólnych sił i przekształcaniu ich w aktywność. Jestem przekonana, że razem z bliskimi mi ideowo dziewczynami możemy zrobić więcej niż każda z nas osobno.

Dołączyłam do ekipy Matecznika, czyli do Ani, Alicji i Marianny, które już od jakiegoś czasu wspólnie działają na płaszczyźnie tematyki okołoporodowej, rodzicielskiej i macierzyńskiej. Ofertę dziewczyn postanowiłam uzupełnić między innymi o tematykę podróżniczą.

matecznik-poziomwww.matecznik-poznan.pl

Znalazłyśmy fajny lokal w sercu Jeżyc, wyremontowałyśmy go i tak oto od października mamy swoją ładną i przyjazną przestrzeń, w której zaczęłyśmy razem pracować.

Powoli się rozkręcamy, nawiązujemy kontakty z ciekawymi ludźmi, specjalistami i pasjonatami. Organizujemy warsztaty, spotkania, grupy wsparcia.

Natalia***

W ramach mojej matecznikowej działalności otwieram też cykl spotkań „jaknajdalej.pl”.

Chciałabym podzielić się swoimi doświadczeniami i pasją do podróżowania.

Zajęcia kieruję do dzieci i rodziców, bo uważam, że rozbudzanie ciekawości do świata, do zjawisk naturalnych, odmienności kulturowej, językowej i etnicznej, to bezcenny dar, który każdy rodzic powinien w miarę możliwości przekazać swoim dzieciom. Wspólne zdobywanie wiedzy i odkrywanie świata może być wspaniałą przygodą. Na moich zajęciach nie zabraknie interesującej wiedzy, śmiechu i atrakcji.

Pierwsze spotkanie (22 października, czwarte, godz. 17.00) rozpocznę od iście wybuchowej tematyki.

„Tańcowanie na wulkanie” poświęcone będzie fenomenowi wulkanów, z powodu naszego ostatniego wyjazdu zwłaszcza tych indonezyjskich. Mój gość Maciej opowie też o swoich doświadczeniach z trekkingu po wulkanach.

Dla dzieci przewidziałyśmy kilka fajnych atrakcji, a jedna z nich będzie polegać na budowie domowego wulkanu i obserwacji w skali mikro jego eksplozji.

Będzie naprawdę interesująco!

wulkan1***

 Poza tym z racji bliskiej mi tematyki kobiecej, postanowiłam zrobić też coś TYLKO DLA KOBIET.

Wymyśliłam cykl otwartych warsztatów „ Między nami kobietami”.

Ten pomysł na utworzenie przestrzeni ściśle kobiecej, w której każda z nas uzmysłowi sobie, że jest przede wszystkim kobietą, wziął się z własnej potrzeby higieny umysłu.

Uważam, że każda kobieta potrzebuje czasem skupić się tylko na sobie, na swoich wewnętrznych potrzebach i pragnieniach. Ta chwila zdrowego egoizmu wzmacnia w niej poczucie własnej kobiecości i wartości.

Na każde zajęcia będę zapraszać wyjątkową kobietę, która będzie dzielić się z innymi opowieścią o swoim życiu. Chciałabym, żeby przekaz takich historii był krzepiący, a przede wszystkim inspirujący. Będziemy również pracować w grupach, rozmawiać o swoich pasjach, wymieniać się doświadczeniami i czerpać wzajemną mądrość.

Na pierwsze spotkanie zaprosiłam młodą, aktywną zawodowo kobietę, matkę dwójki małych dzieci.

Monika żyje na wysokich obrotach od rana do nocy, w jej życiu jest dużo inspirujących ludzi, wyjazdów, spotkań i ogrom pracy. Jak udaje jej połączyć wszystkie role, czy ma przestrzeń dla siebie, czy potrafi osiągnąć równowagę i czy jest szczęśliwym człowiekiem.

Na te i inne pytania będziemy odpowiadać sobie w miłym towarzystwie przy dobrej herbacie z innymi kobietami – już 19 listopada, o godz. 17.00.

Myślę, że na tym spotkaniu będzie MOC.

***

Matecznik daje mi ogromne możliwości poznawania innych ludzi, dotarcia do kobiet, mam i przyszłych mam. Dla mnie to niesłychanie ważne, bo tej jesieni równolegle do zajęć i warsztatów, które będę prowadzić w Mateczniku, rozpoczęłam Studium dla Doul.

Tak, poszłam znowu do szkoły!

Tym razem to nauka świadoma, ukierunkowana, celowa. Wiedzę, którą zdobędę podczas kilku następnych miesięcy, będę mogła wykorzystywać w pracy z kobietami w tym najważniejszym dla niej okresie okołoporodowym. Dla mnie to spełnienie marzeń, dawka najciekawszej wiedzy jaką mogę sobie wyobrazić. Wspaniali prowadzący pokierują mnie na tej nowej drodze i głęboko wierzę, że będę wspaniałą doulą.

A kim jest doula?

To kobiece, psychiczne wsparcie w czasie ciąży, porodu i połogu.

To nieoceniony dotyk, słowa i obecność, które pozwalają wkroczyć kobiecie z większym spokojem w nową rolę życiową.

Rodzenie z doulą to przejaw rosnącej świadomości kobiet, że inwestycja w dobry poród to przede wszystkim inwestycja w lepszą jakość życia na wielu jego płaszczyznach.

Czeka mnie zatem wspaniała droga w nowe obszary życia, poznawanie kobiecej psychiki i zdobywanie wiedzy.

doula-word-map

***

Bycie aktywną mamą to jednak nie lada wyczyn!

Pisząc ten post parę razy chciało mi się autentycznie płakać. Kajtuś nie opuszcza mnie na krok. Robi wszystko, żeby utrudnić mi życie w tym momencie, wyrywa mnie z ciągłości pisania i ciągle czegoś chce. To nadusi na klawiaturę, to zrobi kupę, to uleje, to się pięć razy rozpłacze, to zgubi skarpetkę albo zacznie być głodny…

Przede mną naprawdę ciężka praca, lawirowanie na granicy poczucia obowiązku matczynego, domowego i swojego, zawodowego. Czy uda mi się znaleźć w tym wszystkim równowagę?

Wiem jedno – nie zrobię tego sama, potrzebuję wsparcia.

Trzymajcie kciuki!

Natalia

5 odpowiedzi do artykułu “Natalia – reaktywacja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.