Natalia, Adam, Emilka i Kajtek Mińscy – Nasze duże i małe podróże

Taaaka wielka piaskownica! (sierpień 2014)

Jest taki obszar w Namibii, który zapada w pamięć inaczej niż inne i działa na wyobraźnię szczególnie silnie. Piękny, spokojny, barwny, majestatyczny. I ogromny – jego powierzchnia to ponad 130 tys. km kw, czyli ponad 1/3 powierzchni Polski. W języku jednego z plemion Namibii jego nazwa oznacza właśnie „olbrzymi”. W innym – „miejsce, w którym nie ma nic”. Słońce potrafi tu w niesamowity sposób grać kolorami, zmieniając dosłownie w kilka minut intensywną żółć w głęboki, piękny pomarańcz. Jest to też obszar całkowicie bezludny. Nieliczne gatunki zwierząt, które są w stanie przetrwać w skrajnie nieprzyjaznych warunkach, żyją tu całkowicie swobodnie, zgodnie z prawami pierwotnej Natury. Obszar ten pozostaje niezmieniony od milionów lat i najpewniej, mimo tak silnej ekspansji człowieka w niemal wszystkich częściach naszego globu, jeszcze przez długi czas nie ulegnie przeobrażeniu. Dziś wygląda tak samo jak w czasach, kiedy na Ziemi panowały jeszcze dinozaury.

To pustynia Namib, której Namibia zawdzięcza swoją nazwę.

Próbowałem się tu dostać z Anią i Aldoną w 2006 roku autostopem. Nie udało się – na dwa dni utknęliśmy przy drodze, którą nie jechało absolutnie nic, 150 km od celu. Kiedy w końcu trafił się samochód, jechał akurat w przeciwną stronę i trzeba było zawrócić. Dojechaliśmy tu za to w 2008 roku razem z Malwiną – wtedy odwiedziliśmy Namibię w sezonie i samochodów było znacznie więcej.

No i teraz udało się po raz drugi – z moimi dziewczynami. Dla Natalii widok ogromnych wydm był równie dużym przeżyciem jak dla mnie. A Emilka – no cóż, patrząc przez okno, najczęściej powtarzała słowo „babki”, co oznacza, że dla niej prastara i niewyobrażalna w swoim bezmiarze pustynia to po prostu trochę większa piaskownica… 🙂

Poniżej parę zdjęć z okolic Sossusvlei, gdzie znajdują się najwyższe na świecie piaskowe wydmy, liczące sobie ponad 330 metrów. Pojechaliśmy tam dwa razy, mimo że od najbliższego campingu trzeba jechać ponad 60 km – na zachód słońca i na wschód. Za każdym razem było inaczej, i za każdym – przepięknie.

Oczywiście nie wszędzie tak jest, bo Namib ma wiele obliczy – część jej pustkowi jest kamienista, a część stanowią żwirowe seriry, które tworzą krajobrazy iście księżycowe. Ale ten piasek – drobny, sypki i malowniczy, robi szczególne wrażenie, zwłaszcza w połączeniu z martwymi kikutami drzew akacjowych w miejscu zwanym Deadvlei.

Kolejna, niezwykła twarz Namibii.

IMGP4601Poniżej jeszcze wznoszący się wśród pustkowi Zamek Duwisib, zbudowany przez niemieckiego wojskowego na początku XX w. z intencją osłodzenia żonie tęsknoty za ojczyzną. Architektoniczna ciekawostka i urozmaicenie długiej drogi. Odwiedzamy go jadąc do Sesriem, gdzie kupuje się permity na wjazd do Namib Naukluft Park.IMGP4602 IMGP4608IMGP4640 IMGP4623 IMGP4613 A to już droga w stronę pustyni Namib. Po powrocie ogarnę jakiś ładny moduł galerii na stronę, a póki co link jest tutaj: https://plus.google.com/photos/111933841734579857141/albums/6050132305765052897?authkey=CMH-qIHX8OGvHw. IMGP4692 IMGP4665 IMGP4725 IMGP4727IMGP4736 IMGP4815 IMGP4805 IMGP4802 IMGP4782 IMGP4769IMGP4817IMGP4817aIMGP4848IMGP4849IMGP4954IMGP4953IMGP4947IMGP4938IMGP4931IMGP4922IMGP4885IMGP4869IMGP4856IMGP4959IMGP5083IMGP5079IMGP5075IMGP5070IMGP5053IMGP5038IMGP5012IMGP5007IMGP5002IMGP4967IMGP4965IMGP5085A to nasza pierwsza guma, już w drodze do Swakopmund. Będzie tego więcej…IMGP5128

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.