Natalia, Adam, Emilka i Kajtek Mińscy – Nasze duże i małe podróże

Okolice Miasta Duchów (sierpień 2014)

Lüderitz to naprawdę śliczne miasteczko – tak do bólu nieafrykańskie, z pięknym i malowniczym dostępem do oceanu, kolorowymi domkami i pagórkowatym ukształtowaniem terenu.

Szybko ogarnęliśmy miasto, znaleźliśmy uroczy pokoik do spania (za uroczą kwotę, oczywiście u uroczej i przesympatycznej białej właścicielki), oddaliśmy rzeczy do pralni i poszliśmy do „centrum” coś zjeść.

Na początek jednak kilka zdjęć z drogi do Lüderitz:

IMGP4139Link do galerii: https://plus.google.com/photos/111933841734579857141/albums/6050124629996342545?authkey=CK_-7IKtrK6NCA

IMGP4148 IMGP4158 IMGP4185 IMGP4191 IMGP4195A to już samo miasto:

IMGP4241IMGP4232 IMGP4205 IMGP4332 IMGP4325 IMGP4548W drodze do restauracji Emi zachwyciła się lokalnym placem zabaw, którym nam wydał się trochę żałosny, ale dla niej okazał się pełnią szczęścia.

IMGP4261IMGP4286IMGP4244IMGP4204IMGP4275 IMGP4307Również jedyna otwarta restauracja okazała się strzałem w dziesiątkę. Zdążyliśmy przed natłokiem wygłodniałych turystów i zamówiliśmy jedzenie jako pierwsi, dzięki czemu czekaliśmy na jedzenie jedynie 45 minut. Warto było trochę poczekać – mięso z antylopy Oryx w postaci steku miało chyba po pół kilo na porcję, ale zjedliśmy wszystko do ostatniego kawałka. Pycha!

Lüderitz znajduje się w niezwykłej okolicy. Żarłoczna pustynia styka się tu z zimnym Oceanem Atlantyckim tworząc niezwykle piękny krajobraz. Samo miasto leży w dość dużej zatoce, dzięki czemu temperatura wody wydaje się być bardziej przyjazna (bo generalnie wody oblewające Namibię są bardzo zimne), a wiatry mniej dokuczliwe. Doświadczyliśmy tego na jednej z tutejszych plaż, Agatha Beach. Urzekło nas to miejsce, chyba głównie dzięki Emilce, która wpadła w istną histerię szczęścia, uciekając po plaży przed ogromnymi dla niej falami i piszcząc przy tym jak mały kurczaczek. Miała w tej zabawie tyle radości, tyle takiej cudownej, dziecięcej świeżości… Chyba tylko dzieci potrafią się tak bawić.

IMGP4542 IMGP4490 IMGP4500 IMGP4526Okolice Lüderitz to obszar w większości zamknięty dla turystów, gdyż znajdują się tu jedne z największych na świecie złóż diamentów – skarby Namibii zazdrośnie chronione przez państwo. Obszar diamentowej strefy zmieniał się na przestrzeni lat, czego dowodem jest historia miasta Kolmanskop, które znajduje się około 6 km od Lüderitz. W pobliżu Kolmanskop w 1908 roku odkryto duże złoża tego cennego surowca, w związku z czym powstała tu osada dla górników i ich rodzin, a także cała niezbędna infrastruktura – piękne domy, kasyno, łazienki. A wszystko to pośród tak nieprzyjaznego dla życia środowiska, jakim jest pustynia. Miasto tętniło życiem i urodą, było diamentową perłą, ale – do czasu. Złoża bowiem topniały, pracy ubywało, a ludzie opuszczali swoje domy w poszukiwaniu lepszego życia. Z czasem szabrownicy zabrali z opustoszałego miasteczka wszystko, co przedstawiało sobą jakąkolwiek wartość. Pozostały tylko puste ściany i dachy, które pustynia z każdym rokiem pochłania bardziej i bardziej.

Dziś Kolmanskop nazywane jest Miastem Duchów. Pewnie przez jakiś czas będzie jeszcze turystyczną atrakcją, ale myślę, że kiedyś pustynia pochłonie je całkowicie, każdą pojedynczą deskę i cegłę. Bo przyroda jest przepotężna i ma moc, której człowiek, choćby chciał, nigdy nie posiądzie.

Dla Adam motyw przemijalności człowieka, upadku cywilizacji i tryumfu natury jest jednym z ulubionych, dlatego Kolmanskop go oczarowało i szalał z aparatem, nie mogąc nacieszyć się klimatycznością tego miejsca.

Emi i mnie też się podobało, bo dużo piasku oznacza dużo babek, chociaż w tym przypadku również dużo gwoździ, szkła i metalu. Dlatego mama musiała być bardzo czujna.

IMGP4339 IMGP4352 IMGP4357 IMGP4371 IMGP4384 IMGP4387 IMGP4391 IMGP4399 IMGP4407 IMGP4436 IMGP4431 IMGP4418 IMGP4411 IMGP4440Upał stawał się coraz bardziej nie do zniesienia, chowałyśmy się więc w chłodnym cieniu pustych budynków, a ja byłam i wciąż jestem pod wrażeniem ich wielkości. Niektóre są naprawdę ogromne, z kilkoma łazienkami, zdobionymi ścianami, balkonami i werandami. Musiały być naprawdę piękne, choć życie tu, na pustyni, na pewno nie było łatwe. Widok z pozbawionych szyb okien na ten bezludny bezkres sprawiał, że czułam na plecach ciarki. Czy diamenty mogły być powodem, żeby tu zamieszkać? Dla mnie na pewno nie. Pustynia, choć piękna i malownicza, budzi mój respekt, a nawet strach.

…Wiatr unosił piasek w powietrzu, tworząc na drodze pylistą zasłonę. Do widzenia Lüderitz, do widzenia Kolmanskop…

IMGP4558 IMGP4562 IMGP4572

Odpowiedź do artykułu “Okolice Miasta Duchów (sierpień 2014)

  1. Marcin

    witam
    super fotki, zazdroszcze Wam tyle fajnych miejsc odwiedziliscie 🙂

    mam 2 dzieci Agatka ma 4 lata Tomasz 7 i jak jedziemy do Wisly na weekend (a mieszkamy w Katowicach) to jest to dla nas wyprawy
    ciekawe jak bysmy pojechali do Namibii:)

    pozdrawiam
    Marcin

Odpowiedz na „MarcinAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.