Natalia, Adam, Emilka i Kajtek Mińscy – Nasze duże i małe podróże

Malezja – kraj ginącej dżungli (czerwiec 2015)

MALEZJA – KRAJ GINĄCEJ DŻUNGLI

Czerwiec 2015

Oczywiście można inaczej: że sympatyczni ludzie i egzotyczne owoce, że piękne wyspy i malownicze plaże, albo jeszcze inaczej: że ciekawe miasta, nowoczesność, autostrady i ogólny wzrost wszystkiego. Spełniony sen o awansie z trzeciej ligi do ekstraklasy uprzemysłowionego Zachodu.

Pewnie że tak można, i sporo w tym wszystkim prawdy.

Ale nam Malezja będzie się kojarzyć przede wszystkim z wielkimi i dymiącymi ciężarówkami, które mijały nas jedna po drugiej, przez prawie 200 km, kiedy jechaliśmy w kierunku najstarszej dżungli świata – Taman Negara. A potem widzieliśmy je już wszędzie: od Johor Bahru na południu po Kota Bharu na północy. Na trasie między Kuala Lumpur, Melaką i Singapurem też musiały kursować, tylko pewnie po prostu nie zwróciliśmy na nie uwagi, ciesząc się z powrotu do kraju, który kiedyś na naszej trasie do Australii ze względów finansowych zdecydowaliśmy się niemal pominąć.

A co było w tych ciężarówkach? No, właśnie dżungla… Ogromne pnie, o średnicy nieraz przekraczającej 2 metry, wywożone tysiącami i milionami do rozsianych po całym kraju tartaków. A w naszej drodze przez Malezję, gdzie przez 3 tygodnie przejechaliśmy ponad 4 tys. km, musieliśmy niemal bez przerwy oglądać tereny odarte z dżungli do gołej, czerwonej albo żółtej ziemi. Po sam horyzont, od podstaw po same czubki pagórków i gór. Z jakąś potworną, niemal wyczuwalną łapczywością i zachłannością, ale też przeraźliwie systematycznie i konsekwentnie. Mi osobiście skojarzyło się to z różnymi historycznymi przykładami ludobójstwa.

IMGP4460

Jak przebiega ten proces? Najpierw do przeznaczonego na wylesienie obszaru wkraczają eksperci, którzy oceniają przydatność poszczególnych pni: ich gatunek, wielkość, wiek, sprężystość czy obecność owadów. Wszystko, co można będzie sprzedać, zostaje wycięte i wywiezione. Jeżeli przy okazji uda się pozyskać jakieś cenione na rynkach zwierzęta, to tym lepiej. Np. małe orangutany, po niezbędnym w tej sytuacji wybiciu całej ich dorosłej rodziny, trafią do bogatych rodzin jako maskotki. Kości i skóry małp, nosorożców czy tygrysów też mają swoje konkretne ceny na rynkach łowieckich trofeów, pseudofarmaceutyków, czy talizmanów. Żal, żeby coś się zmarnowało.

IMGP4528IMGP4527 IMGP4525 IMGP4524 IMGP4815Kiedy na takim terenie nie pozostanie już nic wartościowego, do akcji zaprasza się ogień, który wypala wszystko do gołej ziemi, pozostawiając po sobie upiorny krajobraz zniszczenia i śmierci. Jeszcze kilka miesięcy temu rósł tu milionletni las (to nie żart – niektóre fragmenty Taman Negara liczą sobie 130 milionów lat!), a teraz widać tylko sięgające po horyzont kikuty i snujący się między nimi dym. Lasy deszczowe rosną najczęściej na torfach, więc przy ich wypalaniu do atmosfery wydzielają się tysiące ton metanu, co znacząco wpływa na zwiększenie efektu cieplarnianego.

IMGP4524Kolejny etap: maszyny. Wyrywają resztki korzeni, wyrównują teren, kształtują odpowiedniej szerokości ścieżki okrążające górę niczym gwint, aż po sam szczyt. Mnóstwo takich gór widzieliśmy. Przerażający widok.

No i teraz najważniejsze pytanie: po co to wszystko? Czy Malajów jest zbyt wielu i potrzebują nowych terenów pod domy dla siebie i swoich dzieci? Nie, przyczyna jest inna. To olej palmowy, i oczywiście pieniądze.

Z materiałów Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Kuala Lumpur:

„Olej palmowy, podaż i popyt”

W 2011 roku olej palmowy stanowił 32,8% konsumpcji olejów roślinnych na świecie, wyprzedzając oleje: sojowy (28,4%), rzepakowy (16,0%) i słonecznikowy (8,6%). Około ¾ produkcji oleju palmowego wykorzystywane jest do dalszej produkcji artykułów spożywczych, a tylko ¼ trafia do produkcji przemysłowej, tj.: produkcji chemikaliów, paszy dla zwierząt oraz paliw. Przewiduje się, że łączny popyt na oleje roślinne podwoi się w latach 2010-2050 ze 120 mln ton do 240 mln ton rocznie. W przypadku oleju palmowego popyt ten ma osiągnąć poziom 75 mln ton do 2050 r. (wobec 51 mln ton w 2010 r.). Olej do bezpośredniego spożycia (gotowania i smażenia), produkowany z oleju palmowego jest najtańszym rodzajem oleju roślinnego, stanowiącym istotny artykuł dla konsumentów w krajach rozwijających się w Azji, Afryce i na Bliskim Wschodzie. Jego stosunkowo niska cena końcowa, wzrost dochodu per capita w głównych krajach go konsumujących (Indie, Chiny, Pakistan), wzrost liczby ludności w innych krajach rozwijających się, jak również niedobory wody i gruntów pod nowe plantacje palmy olejowej, a także innych roślin oleistych to czynniki, które prawdopodobnie będą miały istotny wpływ w przyszłości na olej palmowy.

Malezja jest drugim, co do wielkości (po Indonezji), dostawcą oleju palmowego na świecie. Produkcja obu krajów łącznie stanowi około 85% światowej produkcji tego oleju. W okresie ostatnich 10 lat (2001-2011) popyt na olej palmowy wzrastał średnio o 2,3 mln ton rocznie. Indonezja pokrywała zapotrzebowanie globalne w 62%, Malezja – w 30%, zaś pozostałe kraje – w 8%. Ta tendencja prawdopodobnie będzie kontynuowana. Zgodnie z prognozami Index Mundi , popyt na olej palmowy wzrośnie o kolejne 5 mln ton rocznie do 2015 r.

W 2011 roku areał plantacji palmy olejowej w Malezji wyniósł 5 mln ha (wzrost o 3% w porównaniu do roku poprzedniego). Wzrost upraw miał miejsce głównie w stanie Sarawak na Borneo. Stan Sabah (również na Borneo) posiada największe plantacje palmy olejowej w Malezji – 1,43 mln ha (czyli 28,6% łącznego areału palmy olejowej w kraju). Areał w stanie Sarawak, to 1,02 mln ha (20,4%).

Malezyjska Rada Oleju Palmowego (MPOB – Malaysian Palm Oil Board) , instytucja rządowa odpowiedzialna za politykę, regulacje prawne oraz za projekty R&D w sektorze upraw i produkcji, poinformowała, że maksymalna powierzchnia plantacyjna w Malezji wynosi 5,6 mln ha. Oznacza to, że na dalszą ekspansję pozostało wyłącznie 600 tys. ha. To ograniczenie w dostępności gruntu jest efektem polityki władza, zgodnie z którą przynajmniej 50% powierzchni kraju powinno pozostać zalesione w stanie niezmienionym, a także z faktu, że generalnie niewielka ilość pozostałych gruntów nadaje się pod plantacje palmy olejowej (ukształtowanie terenu, rodzaj gleby, dostępność wody) .

Porażający jest ten ton i duma, z jaką można pisać o masowej wycince lasów i systematycznym wyniszczaniu tysięcy gatunków dzikich zwierząt. Efektem tych działań są ciągnące się setkami kilometrów, potwornie smutne i nudne plantacje palmy olejowej, która jest bardzo łatwa do uprawy i oczywiście tania w eksploatacji. Tak wygląda niemal cała Malezja. Legalnie, nielegalnie, półlegalnie, Malajowie krok po kroku pozbawiają siebie i cały świat bezcennego i nieodnawialnego dziedzictwa, które zostało im niejako oddane po opiekę. I marną jest pociechą, że ich południowi sąsiedzi z Indonezji robią to samo jeszcze szybciej i w sposób jeszcze bardziej rabunkowy. O Amazonii też niedługo będziemy mogli zapomnieć – przejdzie do historii tak, jak właśnie przechodzi inny ogromny niegdyś leśny obszar Ameryki Południowej – Mato Grosso.

Statystyki są przerażające: ogromna ilość gatunków zwierząt zamieszkujących resztki lasów deszczowych wyginie prawdopodobnie jeszcze za naszego życia. Pozostaną tylko pojedyncze okazy w ogrodach zoologicznych i stojące obok wybiegów tabliczki, informujące, ile sztuk danego zwierzęcia jeszcze pozostało. Widzieliśmy to już w Singapurze, w Zurichu, w Poznaniu…

Naprawdę coś się kończy, i to na naszych oczach.

***

Zainteresowanym tematem polecamy kilka ciekawych linków:

http://www.dzialzagraniczny.pl/2015/02/malpie-odbila-palma/

http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2253,article,5037 (o Indonezji, ale tematyka ta sama)

http://globalnepoludnie.pl/Problem-z-olejem-palmowym

https://en.wikipedia.org/wiki/Deforestation_in_Malaysia

http://news.mongabay.com/2013/1115-worlds-highest-deforestation-rate.html

http://www.aljazeera.com/indepth/features/2015/03/malaysia-indigenous-hit-hard-deforestation-150329101349832.html

http://www.wwf.org.au/our_work/saving_the_natural_world/forests/palm_oil/palm_oil_and_deforestation/

5 odpowiedzi do artykułu “Malezja – kraj ginącej dżungli (czerwiec 2015)

  1. Gosia

    Witam,
    Wczoraj Was odkryłam. Bardzo sie cieszę z tego, bo jestescie wspaniali.
    Czy Was podziwiam. Taaak.
    Czy Wam zazdroszczę. Nie, bo Wasze wpisy pokazują że to co robicie jest możliwe. I jeszcze wiele podróży przed moją rodziną.
    Znalazłam Was przypadkiem szukajac informacji o noszeniu dziecka w chuscie, wiec wlasciwie znalazłam Natalię i Kajtka. A potem uderzyła mnie pewna zbiżność imion. Mamy z meżem Emilkę tyle że 11letnią a na Kajtka dopiero czekamy (październik 15), jest tez Maks 13,5l. I zwierzęta… Mieszkamy po sasiedzku – pod Poznaniem.
    Bardzo milo Was poznac. Życze cudownych przygod i szczesliwych powrotów.
    A jeszcze bardzo Wam dziekuje, bo otworzyliscie mi – nam okno na świat, podrozowanie z maluszkiem nie wydaje mi sie niemozliwe choc pewnie łatwo nie jest, ale na pewno sprobujemy, bo wiele miejsc jeszcze przed nami. Pozdrawiam waszą czwórke. Gosia

    1. Adam Autor

      Dziękujemy za przemiły komentarz. Wyjazdy z dziećmi są jak najbardziej możliwe, a trudne tak samo, jak trudne jest codzienne wychowywanie i po prostu bycie z dziećmi. Ale tu macie przecież dużo dłuższe doświadczenie niż my. Pozdrawiamy serdecznie i życzymy z całego serca spokojnego ostatniego trymestru. Też myślimy o trzecim dziecku, i kto wie, czy nie będzie to Maks 😉

  2. Oliwia | The Ollie

    Super, bardzo się cieszę, że do Was trafiłam. Dobry wpis i pokazujący, że podróżując można zwracać też uwagę na inne aspekty niż sama dobra zabawa. Bardzo sobie cenię takie podejście. Tak dokładny opis tego jak wyniszcza się lasy deszczowe mam nadzieję wpływa mocno na wyobraźnię czytających. Będąc na Boreno byłam przerażona ilością plantacji palmy oleistej. To ogromny problem i jak wspomniałeś pisanie o tym z niejaką dumą jest dla mnie czymś niezrozumiałym. Cieszyć się z niszczenia własnego kraju i dzungli starszej niż ta amazońska. Właśnie opublikowałam u siebie post o odwiedzinach w malezyjskim Sepilok w Centrum Rehabilitacji Orangutanów http://the-ollie.com/2015/08/29/czlowiek-z-lasu-nasz-kuzyn-orangutan/ zapraszam serdecznie do zerknięcia. A dlaczego jest dla mnie ważny? Ponieważ postanowiłam stworzyć go w trochę inny sposób i wyjaśnić czym jest olej palmowy i co się dzieje, gdy powstają kolejne plantacje. Wiele osób napisało mi, że nie wiedziały o tym oraz o ilości produktów jakie kupują zj ego zawartością (szczególnie te niecertyfikowane). Dlatego takie wpisy jak ten Wasz są bardzo istotne. Pozdrawiam serdecznie!

    1. Adam Autor

      Dziękujemy za komentarz. Twoje wpisy i zdjęcia są piękne i bardzo inspirujące, więc radość z trafienia na siebie jest obustronna. Na pewno będziemy u Ciebie częstymi gośćmi. Pozdrawiamy również! Natalia i Adam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.