Natalia, Adam, Emilka i Kajtek Mińscy – Nasze duże i małe podróże

Lubimy Kotlinę Kłodzką!

Lubimy Kotlinę. Ba, śmiało możemy powiedzieć, że ją kochamy!

Obliczyliśmy właśnie, że od naszego poznania (a niedługo przypada jego siódma rocznica) byliśmy tam już 10 razy.

To musi być zatem miłość.

Kotlina* jest piękna jesienią, gdy szał kolorów ogarnia wszystkie drzewa, mgły ścielą się nad polami, a w powietrzu czuć zapach wilgoci. Zimą też powala na kolana, bo świat pod śniegiem zmienia się w bajkową krainę, a w Kotlinie Kłodzkiej czuć wtedy magię na każdym kroku.

Wczesną wiosną, wiosną w pełnym rozkwicie, w środku lata, w końcu lata.. Każdą porą roku Kotlina nieustannie nas zachwyca i wciąż chcemy tam wracać.

Miejsca tworzą także ludzie, a my z Kotliną mamy mnóstwo wspaniałych wspomnień. Wyjazdy integracyjne w różnych, małych i dużych składach, długaśne wędrówki po górach, szalone sylwestry, imprezy i nocne rozmowy o życiu… Tych chwil i miejsc nigdy nie zapomnimy.

W Zamku Kapitanowo urzęduje niesamowity Henryk, który od lat niestrudzenie remontuje swoją średniowieczną posiadłość, a przy okazji angażuje się w różne lokalne i społeczne inicjatywy. Potrafi też niesamowicie opowiadać o historii Dolnego Śląska.

W Kotlinie mieszkają też bliscy naszemu sercu Natalka i Dawid, do których niedawno dołączył do mały Bogdanek. Między innymi ciekawość tego nowego małego człowieczka była dla nas impulsem, żeby spakować torby, dzieci i pojechać w ukochane góry.

Planowaliśmy wyjazd wcześniej, ale różne losowe zdarzenia powodowały, że wciąż musieliśmy go przekładać. Ostatecznie pojawiliśmy się w Kotlinie dopiero na przełomie października i listopada, kiedy liści na drzewach prawie już nie było.

Nie rozczarowało nas to jednak w żaden sposób, bo jesień ma różne oblicza, a jak mawia Adam „łyse też jest piękne”.

Trafiliśmy na przepiękna pogodę. Niskie ciepłe słońce ogrzewało nas każdego dnia, a resztki kolorowych liści mieniły się na każdym kroku.

Ten pobyt zapamiętamy też, ze względu na wyjątkowy dom, w którym spędziliśmy jesienne 3 dni.

Adam jak zwykle ma nosa to cudownych miejscówek.

Nasze nowe odkrycie nazywa się Karczmisko. To wyjątkowy pensjonat na końcu świata, położony na słonecznym, łagodnym górskim stoku, za dnia z widokiem na piękne lasy i łąki, a w nocy oświetlany blaskiem tysięcy gwiazd.

Z dala od wszystkiego, przepiękny, klimatyczny, nastrojowy.

Jak tam dojechaliśmy?

Z głównej drogi z Kłodzka na Boboszów zjechaliśmy w boczną , potem znowu w boczną, potem w jakby jeszcze bardziej boczną, a potem był już tylko las i leśno-polna droga. Jechaliśmy jeszcze przez chwilę, aż w końcu ukazał nam się piękny dom na wzgórzu. Weszliśmy do środka. W kominku huczał ogień, z głośników dochodziły dobrze nam znane dźwięki Listy Przebojów Trójki. Przywitał nas uśmiechnięty Wiktor – właściciel, i od razu poczuliśmy, że to jest dobre miejsce.

Byliśmy w tym czasie jednymi gośćmi. Emilka zwariowała ze szczęścia, znowu była w swoim wyjazdowym trybie. Kajtuś nie opuszczał siostry ani na chwilę. Wariowali, biegali wokół dużego stołu, skakali po łóżkach, wspinali się po schodach (Kajtuś z moją asystą), fascynowali kominkiem.

Czuliśmy się tam naprawdę swobodnie. Wiktor umilał nam pobyt swoim towarzystwem i opowieściami, a Adam zafascynował się tym miejscem tak bardzo, że znowu zaczął mnie namawiać na przeprowadzkę w góry i prowadzenie prostego życia zgodnego z naturą (dodam, że robi tak za każdym razem, gdy jesteśmy w Kotlinie).

Górskie uroki są kuszące, ale póki co nie wyobrażam sobie życia z dala od miasta.

To jeszcze nie ten etap w naszym życiu, a to co przyniesie przyszłość, jest jedną wielką niewiadomą.

Zrobiliśmy naprawdę dużo. Pierwszego dnia zdobyliśmy Szczeliniec. Emilka początkowo trochę protestowała, bo miała inną wizję spaceru, ale w ramach robienia z niej komandosa udało się zrobić całkiem ambitny, kilkugodzinny spacer. Następnego dnia odwiedziliśmy Ogród Bajek w Międzygórzu, a w poniedziałek Emilka przeszła na swoich malutkich nóżkach całe 8 kilometrów! Byliśmy z niej bardzo, bardzo dumni.

Wspaniale było znów się na chwilę wyłączyć i skupić tylko na dzieciach i na sobie. Takie wypady są potrzebne dla higieny umysłu. Obiecaliśmy sobie, że jak tylko spadnie śnieg, to znów tu przyjedziemy. Może ktoś jest chętny, żeby nam towarzyszyć?

*właściwie powinniśmy pisać o Ziemi Kłodzkiej, bo nasze wyjazdy są powierzchniowo dość rozstrzelone, ale praktycznie od zawsze nazywaliśmy ten kierunek wyjazdami do Kotliny, i tak już zostało.

IMGP6896 IMGP6908 IMGP6930a IMGP6951a IMGP6974 IMGP6982 IMGP6995 IMGP6996 IMGP6998 IMGP7000 IMGP7008 IMGP7025 IMGP7039a IMGP7088 IMGP7120 IMGP7124 IMGP7145 IMGP7205 IMGP7212 IMGP7213 IMGP7219 IMGP7249 IMGP7259 IMGP7269 IMGP7280 IMGP7302a IMGP7308 IMGP7314 IMGP7359 IMGP7399 IMGP7415 IMGP7419 IMGP7422 IMGP7431 IMGP7437 IMGP7440 IMGP7441 IMGP7447 IMGP7450 IMGP7453 IMGP7458 IMGP7462 IMGP7466 IMGP7473 IMGP7477 IMGP7482 IMGP7487 IMGP7494 IMGP7508 IMGP7522 IMGP7536 IMGP7545 IMGP7547 IMGP7551 IMGP7556 IMGP7570 IMGP7583 IMGP7589

3 odpowiedzi do artykułu “Lubimy Kotlinę Kłodzką!

  1. Katarzyna Majcher-Buszewska

    Witam. A co to za miejscówka w Kotlinie? Mieszkamy blisko, ale w sumie lubimy weekendowo się po górach poszlajać, może byśmy się zaczepili w miejscówce z kominkiem 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.