Natalia, Adam, Emilka i Kajtek Mińscy – Nasze duże i małe podróże

Księga gości

  1. Jak zwykle kolejny raz mnie Jesteście przed moimi zamiarami POWODZENIA Ryszard J
    Właśnie się dowiedziałem dla mnie od dzisiaj 442 dni do Peru. Chętnie się Was poradzę Krokodyl 2 już nie może ustać na kołach chce się przewietrzyć. Pozdrawiam

    • Dzień dobry, dzięki za maila. W grudniu wracamy do Polski, więc jeżeli możemy jakoś pomóc, to jesteśmy do dyspozycji. Mamy swoje doświadczenia z Brazylii, Argentyny i Urugwaju, ale znamy też ludzi, którzy dużo jeździli po innych krajach: Peru, Chile, Boliwia itp. Chętnie przekażemy kontakty. Pozdrowienia i powodzenia!

  2. Ale historia! Mam córeczkę w tym wieku i obawiam się takiej wyprawy, choć bardzo bym chciała. Czy możesz podpowiedzieć jak wygląda kwestia szczepień takich maluchów (ja przed wyprawą do Chin dostałam taką dawkę, że spuchnięte obie ręce i gorączka :-(). I bardzo mnie ciekawi co to za malutkie nosidło dla 2,5 rocznego malucha. Kupilismy takie turystyczne na stelażu ale jest mega nieporęczne. Ola

  3. Super, trzymam kciuki i dopinguję 🙂 Bardzo pasujesz, na ile wyczuwam Twoje klimaty, do roli douli. …i bardzo dobrze rozumiem wielozadaniowość, wiecznie pełną głowę i ręce. Ja łączę fotografię z byciem mama na full etat. Mimo ogromnego zmęczenia, frustracji czasem, braku czasu tylko dla siebie i „akcji non stop”…jest pięknie!

    • Hej Justa! Zdecydowana większość matek to prawdziwe wielofunkcyjne torpedy, ale gdy do ogroma obowiązków dochodzi pasja matki to robi się jeszcze bardziej wystrzałowo! Wspierajmy się i walczmy o swoja przestrzeń, bo aby być naprawdę dobrą matką i żoną, trzeba się lubić i robić to co się kocha:-). Powodzenia w intensywnym i pięknym życiu!

    • Kajtki to fajne chłopaki, to fakt! Fasola wspaniale, że jest obok tyle cudownych, bliskich ideowo sobie ludzi. Naprawdę czuję, że z tego będzie niezła znajomość! Pozdrawiamy Waszą szaloną czwórkę! 🙂

    • Jak miło wiedzieć, że pozytywne uczucia krążą w naszej orbicie, a podobne historie się powtarzają. Pozdrawiamy Waszą ekipę i prosimy o namiary na bloga jak macie :-).

  4. Temat szczepień to temat niezwykle trudny. Decyzja o tym jak, kiedy i ile zależy od rodziców.
    Jeżeli chodzi o nas to szczepimy dzieci według kalendarza szczepień refundowanymi szczepionkami. Nasze dzieci nigdy nie miały reakcji poszczepiennej i dobrze tolerują szczepionki. Jestem jednak przeciwniczką zbyt wczesnych szczepień i zbyt dużej ilości szczepień na raz.
    Celowo opóźniam poszczególne dawki, szczepię tylko wtedy kiedy jestem w 100% pewna, że dziecko jest zdrowe.
    Uważam, że w Polsce podstawowym problemem jest właśnie zbyt wczesne podawanie szczepionek dzieciom, a także zbyt duża ilość szczepionek podawana na raz.

    Kwestia szczepień podróżnych wygląda następująco:
    Dzieci szczepi się dopiero po ukończeniu drugiego roku życia, dlatego też Emilkę zaszczepiliśmy ekstra na żółtaczkę pokarmową dopiero w tym roku przed wyjazdem do Azji.
    Podczas wcześniejszych wyjazdów miała szczepienia tylko z kalendarza, no i była cały czas na moim mleku (karmiłam ją 20 miesięcy) przez co miała odpowiednie przeciwciała ode mnie (ja jestem szczepiona na większość ekstra szczepionek).

    Z Kajtusiem sprawa wygląda tak, że odwlekałam długo, ale w końcu zaczęłam go szczepić i na dzień dzisiejszy ma tylko 3 zaległe (wg rozpiski z książeczki zdrowia).

    Wybieramy zawsze bezpieczne miejsca na swoje podróże pod względem chorób epidemiologicznych. Namibia i Botswana są bezpiecznym państwami, To samo dotyczy państw azjatyckich, które odwiedziliśmy z dziećmi.

    Wszędzie gdzie jeździmy jest też dostęp do służby zdrowia.

    Jeżeli chodzi o kwestię nosidła i chusty, to odsyłam do mojego posta:

    http://www.jaknajdalej.pl/chusta-i-nosidlo-w-tropikach/

    Dokładnie opisałam swoje rozterki i uargumentowałam swoje decyzje.

    Pozdrawiam serdecznie i w razie jakichkolwiek innych pytań służę z chęcią pomocą.

  5. Witam,
    Kiedyś już zawitałam na Państwa stronę, ale nie miałam okazji do skomentowania. Z racji tej, że aktualnie też jestem mamą dwójki dzieci, mam mniej czasu na wnikliwą lekturę. Ale z zaciekawieniem raz po raz śledzę Wasze podróże.
    Stąd postanowiłam pod ostatnim najbardziej aktualnym potem o coś zapytać.
    Mam natomiast takie pytanie czysto praktyczne i techniczne. W podróży po Azji Kajtek miał ok. pół roku. Jak sobie Państwo poradziliście ze szczepieniami? Czy w ogóle Kajtek został zaszczepiony w normalnym trybie w Polsce przed wyjazdem. W sumie kilkadziesiąt dni podróży to dopuszczalna przerwa w podawaniu szczepionek, ale czy jakoś specjalnie potraktowaliście to zagadnienie. Czy może dokonaliście jakichś dodatkowych szczepień przed samym wyjazdem? A jak to wyglądało w przypadku podróży do Afryki jeszcze z jednym dzieckiem? Wiadomo, że na takie wyprawy zaleca się szereg specjalistycznych szczepionek.
    Ja obecnie mam 2-latkę właśnie i 2-miesięczną młodszą córkę. Jesteśmy przed wyborem szczepionek dla młodszej, choć ja skłaniam się tym razem do troszkę bardziej indywidualizowanego kalendarza szczepień.
    Póki co z naszą wówczas roczną pierwszą córkę byliśmy poza granicami tylko na terenie Europy (w czeskich Karkonoszach a potem dość wygodnie korzystając z tygodnia z all inclusive na Korfu – ale też nie mieliśmy wówczas zbyt dużego wyboru). A w tym roku z 1,5-roczną córką i drugą w brzuchu zwiedzaliśmy Sycylię. Marzy mi się jednak podróż do Azji właśnie… i być może nawet kiedyś do Afryki. Sama nigdy na tych kontynentach jeszcze nie byłam, a myślę, że może jest to dobry moment, by jeszcze z małymi dziećmi spełnić choć część niespełnionych marzeń.
    Stąd moje pytanie o szczepienia.
    I drugie pytanie. Pisze Pani, że Kajtek usiadł dopiero po powrocie z wyprawy. Dlaczego więc podczas podróży nosiła go Pani w nosidle? Z tego, co wiem, to nosidła są zalecane dla dzieci już siedzących. Ja sama córkę pierwszą nosiłam i teraz drugą noszę w chuście, a z nosidła korzystaliśmy niewiele – w górach właśnie. Nie jestem ekspertką w tej dziedzinie, ale być może po prostu w drodze wyjątku czasami jednak można niesiedzące dziecko ponieść w nosidle.
    Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję na uzyskanie odpowiedzi 🙂

  6. Masz dar do pisania wielu składnych i wciągających słów. Ja nie umiem tego robić, ale czytając, myślałam o tym, że to jest trochę niesamowite, ale mam wrażenie, że jesteśmy podobne trochę- mamy takie samo nastawienie do świata i do życia, chyba w ten sam sposób odczuwamy i przeżywamy. Straszliwie, straszliwie się cieszę, że miałyśmy szansę poznać się osobiście i mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy 🙂 Dziękuję, że to piszesz wszystko!

    • Dzięki Alicja za te miłe słowa. Wszystko przed nami. A wiesz, że Ty jako pierwsza powiedziałaś do kogoś chyba, że świetna byłaby ze mnie doula, bo każdy chciałby ze mną rodzić i tak miło mi się wtedy zrobiło gdy to ukradkiem usłyszałam. Nazwałaś to co chciałabym robić. I wiesz! Będę nią, już niedługo. Musimy się w końcu spotkać! Pozdrowienia!

  7. Cześć!
    Gratuluję bloga, pomysłu na życie i dzieci!
    Moje dziecko dzisiaj wyjątkowo spokojnie śpi, a ja zamiast robić to samo zarywam nockę czytając Wasze opowieści…. Mega fajne!
    Będziecie moją inspiracją!!!
    Zaczynam właśnie planować SUPER PODRÓŻ w przyszłym roku, gdy już urodzę drugie dziecko (aktualnie Hania ma 8 miesięcy, a ja jestem w 22 tyg. ciąży.
    A trafiłam tutaj z Matecznika.

  8. Super, bardzo się cieszę, że do Was trafiłam. Dobry wpis i pokazujący, że podróżując można zwracać też uwagę na inne aspekty niż sama dobra zabawa. Bardzo sobie cenię takie podejście. Tak dokładny opis tego jak wyniszcza się lasy deszczowe mam nadzieję wpływa mocno na wyobraźnię czytających. Będąc na Boreno byłam przerażona ilością plantacji palmy oleistej. To ogromny problem i jak wspomniałeś pisanie o tym z niejaką dumą jest dla mnie czymś niezrozumiałym. Cieszyć się z niszczenia własnego kraju i dzungli starszej niż ta amazońska. Właśnie opublikowałam u siebie post o odwiedzinach w malezyjskim Sepilok w Centrum Rehabilitacji Orangutanów http://the-ollie.com/2015/08/29/czlowiek-z-lasu-nasz-kuzyn-orangutan/ zapraszam serdecznie do zerknięcia. A dlaczego jest dla mnie ważny? Ponieważ postanowiłam stworzyć go w trochę inny sposób i wyjaśnić czym jest olej palmowy i co się dzieje, gdy powstają kolejne plantacje. Wiele osób napisało mi, że nie wiedziały o tym oraz o ilości produktów jakie kupują zj ego zawartością (szczególnie te niecertyfikowane). Dlatego takie wpisy jak ten Wasz są bardzo istotne. Pozdrawiam serdecznie!

  9. Witam,
    Wczoraj Was odkryłam. Bardzo sie cieszę z tego, bo jestescie wspaniali.
    Czy Was podziwiam. Taaak.
    Czy Wam zazdroszczę. Nie, bo Wasze wpisy pokazują że to co robicie jest możliwe. I jeszcze wiele podróży przed moją rodziną.
    Znalazłam Was przypadkiem szukajac informacji o noszeniu dziecka w chuscie, wiec wlasciwie znalazłam Natalię i Kajtka. A potem uderzyła mnie pewna zbiżność imion. Mamy z meżem Emilkę tyle że 11letnią a na Kajtka dopiero czekamy (październik 15), jest tez Maks 13,5l. I zwierzęta… Mieszkamy po sasiedzku – pod Poznaniem.
    Bardzo milo Was poznac. Życze cudownych przygod i szczesliwych powrotów.
    A jeszcze bardzo Wam dziekuje, bo otworzyliscie mi – nam okno na świat, podrozowanie z maluszkiem nie wydaje mi sie niemozliwe choc pewnie łatwo nie jest, ale na pewno sprobujemy, bo wiele miejsc jeszcze przed nami. Pozdrawiam waszą czwórke. Gosia

    • Dziękujemy za przemiły komentarz. Wyjazdy z dziećmi są jak najbardziej możliwe, a trudne tak samo, jak trudne jest codzienne wychowywanie i po prostu bycie z dziećmi. Ale tu macie przecież dużo dłuższe doświadczenie niż my. Pozdrawiamy serdecznie i życzymy z całego serca spokojnego ostatniego trymestru. Też myślimy o trzecim dziecku, i kto wie, czy nie będzie to Maks 😉

  10. Do kółkowej Kajtuś był jeszcze za mały, bo nie siedział. Tamtejsze kobiety noszą najczęściej dzieci w chustach właśnie na biodrze. Po pierwsze dzieciom nie jest wtedy gorąco, po drugie, mamy mają dwie wolne ręce do pracy.
    W klasycznej chuście tkanej podczas upałów zawsze będzie dziecku gorąco, bo jest za duża powierzchnia styku ciało do ciała.

  11. nareszcie drogie dzieci nasyciłam oczy i nie bałam sie, ze z kolejnym zdjęciem to juz na pewno koniec. One były i były i ogladałam je wiele razy za kazdym razem widząc inne szczegóły. Dziekuje wam pieknie za przyblizanie świata, za wasz niestrudzony wysiłek dzielenia sie wiedzą i pięknem tego swiata, za wasze usmiechniete, mile twarze i życzliwość wzajemną, która sprawia ze wasze zdjecia sa spokojne, pełne szczerego zachwytu, podziwu dla inności tego tak innego o d naszego świata, szczęścia i miłości, która wam w tej wędrówce towarzyszy.

  12. O, własnie też przy drugim dziecku zainwestowaliśmy w Tulę i jest świetna. Chusty elastycznej używaliśmy do ok 4 miesiąca w naszych temperaturach, w dodatku w zimie (Marianka jest z listopada, ciut starsza od Kajtusia) i była bardzo ok…ale faktycznie na spokojny czas. W podróży tylko nosidełko, hop siup, dzidziuś blisko, ręce wolne 🙂 Pozdrowienia!

    • Bałwan był, ale na skalę Kajtka – malutki 🙂 Jest gdzieś tam na zdjęciach. Nie wiemy, do jakich gór Ci najbliżej, ale na Zieleńcu i Czarnej Górze wciąż jeszcze jest śnieg. Tak więc na sanki nie jest jeszcze za późno 🙂 Pozdrawiamy!

  13. Cześć!
    Jestem pod dużym wrażeniem Waszej wyprawy, a gdzie tam jeszcze do jej końca 😉
    Nurtuje mnie pytanie o te nieszczęsne opony.
    Czy one same były liche ze starości na przykład, czy jechaliście mało uważnie i trafialiście na jakieś większe kamienie na drodze, czy w końcu te, namibijskie szutry są takie „ostre”??
    Auto było 4×4 to powinno mieć mocne opony…
    Pytam dlatego ,że w lipcu’15 wybieram się do Namibii i będę podróżował wynajętym autem.
    Widzę ,że wild wind safaris mają też opcję ubezpieczenia opon i szyb. Wiecie może jak to się sprawdza?
    No nic biorę się za dalsze czytanie 🙂 Pewnie się jeszcze odezwę, ale na PW.
    pozdrawiam
    Tomek

    • Cześć, dzięki za miłe słowa. Co do opon – ciężko powiedzieć. Nowe na pewno nie były, a Toyota Condor to raczej nie jest 4×4 ani z górnej, ani nawet ze średniej półki. Mamy swojego Defendera i jeżeli chodzi o moc i dzielność w trudniejszym terenie, to Condor był na minus. Ale za to klima, szczelność, poziom hałasu w środku i ogólny komfort – bezcenne. Zwłaszcza dla kobiety w ciąży.

      Z ubezpieczenia na opony i szyby nie skorzystaliśmy, bo nasza Hestia miała pokrywać takie koszty. Ale ostatecznie nie pokryła, więc generalnie raczej polecamy ten wariant. Tym bardziej, że w Namibii wszystko jest dość drogie.

      Ogólnie Namibia to super kierunek i bardzo ją polecamy.

      W razie czego śmiało pisz.

      Pozdr

      Adam

  14. Kiedy byłaś małą 1,5 roczną dziewczynką mieszkaliśmy w leśniczówce nie opodal szosy na trasie Wronki-Szamotuły. Pewnego razu natknęłaś się na obluzowana sztachetę w płocie i wyszłaś w świat. Było piękne, upalne popołudnie . Miałam trójkę dzieci w tym jedno maleńkie dopiero co urodzone. Byłaś pod opieka 6 letniego brata.Wasz ojciec pracował przy świnkach w chlewni i wyrzucał obornik. Nagle pod leśniczówkę podjechał samochód maluch i wysiadła z niego kobieta z dzieckiem na ręce. To było nasze dziecko! Mnie opadły ręce, waszemu ojcu widły!
    Tak sie narodziłaś jako podróżniczka.Okazało się, że szłaś taka malutka poboczem ruchliwej drogi i oddaliłaś sie jakieś 200 m od leśniczówki. Pani przechwyciła cie i pytając się sąsiadów czyje to dziecko od razu je przywiozła do nas. Miałaś korale ze smoczków na szyi i tym znacząco różniłaś się od dzieci sąsiadów.
    Taka byłaś…a teraz masz sama małą podróżniczkę w domku, która ma tatusia i mamusię podróżników. Ciekawy koktajl, dobrze namieszany!

  15. Kiedy byłaś mała ( miałaś około 2,5 roczku) mieszkaliśmy w leśniczówce ogrodzonej drewnianym płotem to natknęłaś sie w ogrodzie na obluzowaną, źle zamocowaną sztachetę, przesunęłąś ją i wyszłaś na szosę. Nie byle jaka szosę! Wronki-Szamotuły. Było piękne, letnie popołudnie… miałam trójeczke dzieci w tym dwoje chodzących już, najmłodsze było ze mną w pokoju. Wasz ojciec pracował w oborze i chlewie i wyrzucał obornik. Idylla i sielanka . Do czasu! Kiedy pod leśniczówke podjechał maluch i wysiadła z niego kobieta z naszym dzieckiem mnie opadły ręce a waszemu ojcu widły! Oddaliłaś sie o 200 m od leśniczówki idąc cały czas poboczem a pani jadąc maluchem miała cie ” na oku ” i przechwyciła cie pytajac sąsiadów czyje to dziecko. Miałaś charakterystyczny naszyjnik ze smoczków co odróżniało cie zdecydowanie od innych dzieci i dlatego zostałaś szybko odstawiona do rodziców.
    Tak się narodziłaś jako podróżnik. Wszędzie ci było za ciasno zawsze cie gdzieś nosiło i trzeba było cie pilnować . Na spacerach potrafiłaś sie tak oddalić, że robiło się niebezpiecznie.
    Miałaś ciekawość świata i cieszyły cie wszystkie podróże nawet te za płot.
    mama

    • Tobie Marta gratuluję takiego długiego karmienia, bo tylko karmiąca zrozumie karmiącą;-). Jest cudownie, ale bywa chwilami ciężko, zwłaszcza przy starszych dzieciach. Uważam jednak, że to jedna z najlepszych inwestycji w nasze dzieci. Zastanawiające dlaczego jedne matki to wiedzą i czują, a inne ulegają tylu bezsensownym presjom i nie karmią swoich dzieci. Pozdrawiam Ciebie mocno!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.