Natalia, Adam, Emilka i Kajtek Mińscy – Nasze duże i małe podróże

Kocham moją rodzinę (lipiec 2015)

Tak już po prostu mam: tak samo cieszę się na wyjazd jak i na powrót. To emocjonalne wariactwo udziela mi się zawsze z taką samą intensywnością.

Cudownie wracać do domu, położyć się na SWOIM łóżku, w SWOJEJ pościeli, wziąć prysznic w SWOJEJ łazience i wypić kawę ze SWOJEGO kubka. Człowiek po podróży potrzebuje punktu zaczepienia, wyciszenia i zwolnienia. Mój dom mi to daje.

Uwielbiamy nasze mieszkanie, choć złośliwcy mogą powiedzieć: jakie to „wasze” skoro wynajmujecie. Dla nas to nie ma znaczenia, status „wynajmowania” daje nam wolność i niezależność, którą tak sobie cenimy. Poczucie, że możemy trochę „więcej”, bo wydawanie naszych pieniędzy nie jest zamrożone na 30 lat, mamy radość z cieszenia się życiem tu i teraz, no i robienia fajnych rzeczy na bieżąco, a nie w jakiejś niewiadomej przyszłości.

Lubimy „Daleką” za wiele rzeczy: widok z okna na zielone drzewa, piękne wschody i zachody, których możemy tu doświadczać niemal każdego dnia, przestrzeń, lokalizację i sympatyczną dozorczynię – panią Krysię. Tutaj odnajdujemy spokój i wytchnienie, tutaj czujemy się na swoim miejscu, tutaj jest nasz „dom”.

IMGP5675002IMGP0093Po powrocie oczyściłam naszą przestrzeń z niepotrzebnych rzeczy, których nazbierało się znowu w ciągu tych ostatnich kilku miesięcy.

Ogarnęłam wszech-rozmnażające się po kątach zabawki dzieci, ubrania zalegające w głębinach szaf, stare „Polityki” i „Wysokie Obcasy”, nagromadzone od początku roku pod naszym stołem.

Uff, szybko zrobiło się miło. Poczucie harmonii i równowagi zapanowało na naszych 56 metrach, a mi łatwiej teraz układać wszystkie nasze wyjazdowe wrażenia.

A więc – ZROBILIŚMY TO!!! Z dwójką małych dzieci, niemowlakiem przy piersi i przechodzącą książkowy bunt dwulatka córką, pojechaliśmy na drugi koniec świata!

Logistycznie i organizacyjnie ogarnęliśmy całe przedsięwzięcie i jesteśmy z siebie bardzo, bardzo dumni. Nie kłóciliśmy się z Adamem, wspieraliśmy się w ciężkich chwilach, byliśmy razem przez 24 godziny na dobę i przede wszystkim świetnie się przy tym bawiliśmy!

Cudownie pokazywać dzieciom świat!

Każdy lot, przejazd łodzią, wizyta w świątyni, na plaży, a nawet w restauracji, to fascynujące przeżycie dla dziecka. Dla Emilki był to bardzo świadomy wyjazd, zdawała dużo pytań, dziwiła się, zastanawiała, choć czasem była też nieufna i nieśmiała. Choć często niezrozumiała swoich stanów, i było jej ciężko, miała nas obok, a my jako kochający rodzice – podążaliśmy za jej zmiennymi nastrojami, wybaczaliśmy napady histerii i złości.

Emilce podobało się nasze cygańskie życie – każdego dnia nowe miejsca, nowy hotel, nowe restauracyjki, inne atrakcje, i wcale nie chciała wracać do domu.

IMGP2364Mały Kajtuś w chwili wyjazdu miał niespełna 5 miesięcy i przez kolejne kilkadziesiąt dni był idealnym kompanem podróży. Przez cały czas przy mojej piersi, przytulony, na rękach albo w nosidle, blisko. Świetnie dawał sobie radę podczas przemieszczania się, czy to samolotem, czy autem, czy łodzią.

Nasz mały „Kicuś” wspaniale aklimatyzował się też do każdych warunków pogodowych, a temperatury były bezlitosne.

Na wyjeździe zaczął się więcej uśmiechać i szybko zapomnieliśmy o jego dotychczasowym sceptycznym spojrzeniu. Ku naszemu zaskoczeniu Kajtuś dorobił się szybko pierwszych dwóch ząbków, a potem kolejnych dwóch, a potem jeszcze dwóch, a to wszystko w ciągu jednego miesiąca!

Oczywiście, był to bolesny proces, czego doświadczyliśmy będąc na rajskich wyspach (patrz: „Ząbkowanie na Gilis”). Żal nam było strasznie małego cierpiącego synka, na którego ledwo co działał Nurofen Forte. Przetrwał jednak ból, a teraz jest ślicznym zębatym słodziakiem.

Dopiero miesiąc po powrocie zaczął siadać, a w ciągu kolejnego tygodnia – raczkować. Naprawdę cieszę się, że w czasie wyjazdu był jeszcze takim malutkim, nie przemieszczającym się niemowlaczkiem. To bezcenny stan, z perspektywy czasu bardzo to doceniam.

IMGP2790Emilka krótko po powrocie poszła do nowego przedszkola, już takiego prawdziwego, z wszystkim przedszkolnymi zasadami.

Mieliśmy oczywiście stres, ale 10 miesięcy w „Aniołkowie” dobrze przygotowało naszą córkę do funkcjonowania w grupie.

Córka poszła z marszu do nowego miejsca i jest zachwycona wszystkim – ciociami, dziećmi, zabawkami, zajęciami, miejscem.

Ciocie też są zachwycone Emilką! Mówią, że jest otwarta, wesoła, towarzyska, pomocna, kreatywna i ma takie świetne poczucie humoru!

Jej bogaty zasób słów, spostrzeżenia, umiejętność zadawania pytań i duża samodzielność sprawiły, że jako niespełna trzyletnia dziewczynka trafiła do „średniaków”.

Dla nas jako rodziców to czysta poezja, gdy słuchamy tyle dobrego o naszej córce. Pani Kamila zapytała ostatnio: „Skąd się wzięła taka wspaniała Emiśka?” Opowiedziałam jej trochę o naszych podróżach, naszej filozofii wychowywania, o miejscach, w których była z nami. Jesteśmy w końcu tym, czym karmimy nasze dusze. Była zachwycona.

Emilka doświadcza za każdym razem całą sobą naszych wyjazdów, całą sobą chłonie wrażenia, emocje, zapachy, smaki. Potem przetwarza wszystko w swojej małej główce i oddaje w zdumiewający sposób.

Jej rozwój uświadamia nam, że podróże to najlepsza inwestycja w nasze dzieci i w nas samych.

Ten wyjazd pokazał też nam jako rodzicom i jako parze, jak świetnym jesteśmy duetem. Oboje ogarnialiśmy dzieci i całą logistykę podróżniczą w niesamowity sposób. Byliśmy elastyczni, spontaniczni, mądrzy, rozważni i… trochę szaleni.

Kocham Adama i cieszę się, że los postawił nas na swojej drodze.

Od pierwszego spotkania wiedziałam, że „z tego będą dzieci” i nie myliłam się wcale. Mamy wspaniałe życie, jesteśmy zdrowi, szczęśliwi, mamy cudownych ludzi wokół siebie. To prawdziwe bogactwo, za które jestem wdzięczna każdego dnia.

DSC_0812 DSC_1724 IMGP5598

10 odpowiedzi do artykułu “Kocham moją rodzinę (lipiec 2015)

  1. mama iwonka

    a nie mówiłam ci, że kiedys tak bedzie….wszystko sie sprawdziło odkąd spojrzałas w strone Adama a on w twoją. Marzyłam o tym jak jeszcze sie nie znaliście ale ja znałam już tego twojego przystojniaka…

    mama

  2. Aliszia

    Masz dar do pisania wielu składnych i wciągających słów. Ja nie umiem tego robić, ale czytając, myślałam o tym, że to jest trochę niesamowite, ale mam wrażenie, że jesteśmy podobne trochę- mamy takie samo nastawienie do świata i do życia, chyba w ten sam sposób odczuwamy i przeżywamy. Straszliwie, straszliwie się cieszę, że miałyśmy szansę poznać się osobiście i mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy 🙂 Dziękuję, że to piszesz wszystko!

    1. Natalia

      Dzięki Alicja za te miłe słowa. Wszystko przed nami. A wiesz, że Ty jako pierwsza powiedziałaś do kogoś chyba, że świetna byłaby ze mnie doula, bo każdy chciałby ze mną rodzić i tak miło mi się wtedy zrobiło gdy to ukradkiem usłyszałam. Nazwałaś to co chciałabym robić. I wiesz! Będę nią, już niedługo. Musimy się w końcu spotkać! Pozdrowienia!

  3. Hania

    Witam,
    Kiedyś już zawitałam na Państwa stronę, ale nie miałam okazji do skomentowania. Z racji tej, że aktualnie też jestem mamą dwójki dzieci, mam mniej czasu na wnikliwą lekturę. Ale z zaciekawieniem raz po raz śledzę Wasze podróże.
    Stąd postanowiłam pod ostatnim najbardziej aktualnym potem o coś zapytać.
    Mam natomiast takie pytanie czysto praktyczne i techniczne. W podróży po Azji Kajtek miał ok. pół roku. Jak sobie Państwo poradziliście ze szczepieniami? Czy w ogóle Kajtek został zaszczepiony w normalnym trybie w Polsce przed wyjazdem. W sumie kilkadziesiąt dni podróży to dopuszczalna przerwa w podawaniu szczepionek, ale czy jakoś specjalnie potraktowaliście to zagadnienie. Czy może dokonaliście jakichś dodatkowych szczepień przed samym wyjazdem? A jak to wyglądało w przypadku podróży do Afryki jeszcze z jednym dzieckiem? Wiadomo, że na takie wyprawy zaleca się szereg specjalistycznych szczepionek.
    Ja obecnie mam 2-latkę właśnie i 2-miesięczną młodszą córkę. Jesteśmy przed wyborem szczepionek dla młodszej, choć ja skłaniam się tym razem do troszkę bardziej indywidualizowanego kalendarza szczepień.
    Póki co z naszą wówczas roczną pierwszą córkę byliśmy poza granicami tylko na terenie Europy (w czeskich Karkonoszach a potem dość wygodnie korzystając z tygodnia z all inclusive na Korfu – ale też nie mieliśmy wówczas zbyt dużego wyboru). A w tym roku z 1,5-roczną córką i drugą w brzuchu zwiedzaliśmy Sycylię. Marzy mi się jednak podróż do Azji właśnie… i być może nawet kiedyś do Afryki. Sama nigdy na tych kontynentach jeszcze nie byłam, a myślę, że może jest to dobry moment, by jeszcze z małymi dziećmi spełnić choć część niespełnionych marzeń.
    Stąd moje pytanie o szczepienia.
    I drugie pytanie. Pisze Pani, że Kajtek usiadł dopiero po powrocie z wyprawy. Dlaczego więc podczas podróży nosiła go Pani w nosidle? Z tego, co wiem, to nosidła są zalecane dla dzieci już siedzących. Ja sama córkę pierwszą nosiłam i teraz drugą noszę w chuście, a z nosidła korzystaliśmy niewiele – w górach właśnie. Nie jestem ekspertką w tej dziedzinie, ale być może po prostu w drodze wyjątku czasami jednak można niesiedzące dziecko ponieść w nosidle.
    Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję na uzyskanie odpowiedzi 🙂

  4. Natalia

    Temat szczepień to temat niezwykle trudny. Decyzja o tym jak, kiedy i ile zależy od rodziców.
    Jeżeli chodzi o nas to szczepimy dzieci według kalendarza szczepień refundowanymi szczepionkami. Nasze dzieci nigdy nie miały reakcji poszczepiennej i dobrze tolerują szczepionki. Jestem jednak przeciwniczką zbyt wczesnych szczepień i zbyt dużej ilości szczepień na raz.
    Celowo opóźniam poszczególne dawki, szczepię tylko wtedy kiedy jestem w 100% pewna, że dziecko jest zdrowe.
    Uważam, że w Polsce podstawowym problemem jest właśnie zbyt wczesne podawanie szczepionek dzieciom, a także zbyt duża ilość szczepionek podawana na raz.

    Kwestia szczepień podróżnych wygląda następująco:
    Dzieci szczepi się dopiero po ukończeniu drugiego roku życia, dlatego też Emilkę zaszczepiliśmy ekstra na żółtaczkę pokarmową dopiero w tym roku przed wyjazdem do Azji.
    Podczas wcześniejszych wyjazdów miała szczepienia tylko z kalendarza, no i była cały czas na moim mleku (karmiłam ją 20 miesięcy) przez co miała odpowiednie przeciwciała ode mnie (ja jestem szczepiona na większość ekstra szczepionek).

    Z Kajtusiem sprawa wygląda tak, że odwlekałam długo, ale w końcu zaczęłam go szczepić i na dzień dzisiejszy ma tylko 3 zaległe (wg rozpiski z książeczki zdrowia).

    Wybieramy zawsze bezpieczne miejsca na swoje podróże pod względem chorób epidemiologicznych. Namibia i Botswana są bezpiecznym państwami, To samo dotyczy państw azjatyckich, które odwiedziliśmy z dziećmi.

    Wszędzie gdzie jeździmy jest też dostęp do służby zdrowia.

    Jeżeli chodzi o kwestię nosidła i chusty, to odsyłam do mojego posta:

    http://www.jaknajdalej.pl/chusta-i-nosidlo-w-tropikach/

    Dokładnie opisałam swoje rozterki i uargumentowałam swoje decyzje.

    Pozdrawiam serdecznie i w razie jakichkolwiek innych pytań służę z chęcią pomocą.

  5. Magda

    Jak fajnie się czyta – widać tę miłość, którą sobie dajcie i jak lubicie razem spędzać czas 🙂 My także uwielbiamy wspólnie podróżować. Z każdej podróży wracam pełno energii i chęci do działania 🙂

    1. Natalia

      Jak miło wiedzieć, że pozytywne uczucia krążą w naszej orbicie, a podobne historie się powtarzają. Pozdrawiamy Waszą ekipę i prosimy o namiary na bloga jak macie :-).

    1. Natalia

      Kajtki to fajne chłopaki, to fakt! Fasola wspaniale, że jest obok tyle cudownych, bliskich ideowo sobie ludzi. Naprawdę czuję, że z tego będzie niezła znajomość! Pozdrawiamy Waszą szaloną czwórkę! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.