Nasi sponsorzy
Sail and Rock Crooc
Polecamy
Koniec Swiata logo anyService logo

Bukit Lawang – orangutany na dętkach

(Indonezja)


Miejscowość jest w czasie świątecznych wakacji jedną wielką imprezownią – przyjeżdżają tu licznie indonezyjscy turyści, głównie z Medanu. Ale jakimś cudem tłum okupujący brzegi spienionej rzeki i spływający na dętkach wcale nie odbiera wiosce czaru i swoistej magii. Wręcz przeciwnie. A w pobliskiej dżungli żyją nasi niezwykli, rudowłosi kuzyni...


bukit_lawang_net2 (4).jpg
Orangutan

 

Podróż z Medanu zajęła nam 3 godziny. Był to typowy, sumatrzański standard – zarówno pojazdu, jak i drogi. Na szczęście po paru wcześniejszych kursach zdążyliśmy się już do tego nieco przyzwyczaić i zaczęliśmy w końcu chwytać smaczek egzotyki i przygody.

 

Autobus dojeżdża do dworca, z którego trzeba jeszcze dojść do właściwego centrum – ok. 2 kilometrów. Można iść asfaltem, ale można też skrótami wzdłuż rzeki. Na pewno jednak nie zabłądzicie – bądźcie pewni, że już w autobusie spotkacie sympatycznego gościa, który udzieli Wam wszystkich niezbędnych informacji, pokieruje gdzie trzeba, załatwi hostel, a w końcu dziwnym zbiegiem okoliczności okaże się przewodnikiem po dżungli, wobec którego macie dług wdzięczności. Ale nie ma się co bać, przewodnicy są naprawdę mili i nie nachalni, a w przypadku nieskorzystania z ich usług zachowują się z klasą i bez agresji.

 

Widok, który ukazał się naszym oczom po tych 2 kilometrach, zupełnie nas zaskoczył. Rozpięte nad rwącą, szeroką rzeką wiszące mosty, setki kąpiących się ludzi, stłoczone na kilku poziomach malownicze drewniane domki, a w tle soczyście zielona dżungla. Od razu poczuliśmy klimacik tego miejsca, i jak dotąd jest to nasza ulubiona miejscówka na Sumatrze. Nasz przewodnik zaprowadził nas do hoteliku swojego znajomego (podejrzawamy, że wszyscy się tam znają), gdzie na szczęście, mimo świątecznego najazdu, znalazł się dla nas skromny pokoik po znośnej cenie. Z tarasu hostelowej knajpki roztaczał się ładny widok na całe nadrzeczne szaleństwo. A był to prawdziwy cyrk na kółkach, a raczej na dętkach, które są, obok orangutanów, jedną z głównych atrakcji Bukit Lawang.

 

bukit_lawang_net.jpg
Bukit Lawang

 

bukit_lawang_net (2).jpg

O co w tym chodzi? Zabawa jest bardzo prosta i popularna w całej południowo-wschodniej Azji. Z angielska nazywa się tubingiem (od tube – dętka) i polega na tym, żeby usiąść w wielkiej czarnej dętce i pozwolić się ponieść nurtowi rzeki.

bukit_lawang_net (14a).jpg

bukit_lawang_net (31).jpg

bukit_lawang_net (15).jpg

 

bukit_lawang_net (5).jpg

 

bukit_lawang_net (28).jpg

bukit_lawang_net (30).jpg

W Bukit Lawang są świetne warunki do uprawiania tej formy rozrywki. Rzeka Bohorok naprawdę pędzi, tworząc na odcinku ok. 2 km fantastyczne bystrza, które rzucają płynącym na wszystkie strony. Zabawa jest przednia i wbrew pozorom całkowicie bezpieczna, bo kamienie są na tyle głęboko, żeby o nie nie zahaczać, a przy brzegach jest wystarczająco płytko, żeby w razie czego móc się wydostać z wartkiego nurtu. Spływają wszyscy – kobiety, mężczyźni, młodzi i starzy, i wszyscy mają z tego mnóstwo frajdy. Co ciekawe, zdecydowana większość ludzi kąpie się w ubraniu, bo tak nakazują tutejsze normy kulturowe.

 

bukit_lawang_net (34).jpg

 

W jednym miejscu rzeka rozdziela się na kilka mniejszych strumyczków, gdzie mogą sobie spokojnie szaleć nawet bardzo małe dzieci. Na kamieniach przy brzegu poustawiane są prowizoryczne namioty z podłogą z dywanów, na których od rana do późnego wieczora piknikują całe rodziny. Zabawy nie jest w stanie przerwać ani deszcz, ani wiatr, na początku stycznia nie należące wcale do rzadkości. Pomiędzy namiotami kursują sprzedawcy wszelkiego rodzaju smakołyków, głośno zachwalając swoje towary, a niektórzy odpoczywający pichcą swoje posiłki na własnych prowizorycznych ogniskach. Poza tym w pobliżu jest mnóstwo knajpek i hotelików, a niektóre serwują naprawdę pyszne jedzenie.


bukit_lawang_net (29).jpg

bukit_lawang_net (32).jpg

bukit_lawang_net (35).jpg

bukit_lawang_net (33).jpg

bukit_lawang_net (43).jpg

 

Spływ dętką dał nam autentyczną i czystą przyjemność. Panująca w miasteczku atmosfera luzu i wzajemnej życzliwości pozwala pozbyć się wstydu i bez skrępowania krzyczeć z radości na co bardziej dzikich bystrzach. Fajna sprawa – bardzo polecamy. Tym bardziej, że ludzie są naprawdę sympatyczni, a zagraniczny turysta spotyka się ze sporym zainteresowaniem i każdy chce mieć z nim zdjęcie. Pozowaliśmy do takich fotek ze 20 razy.

 

bukit_lawang_net (38).jpg

bukit_lawang_net (39).jpg

bukit_lawang_net (40).jpg

bukit_lawang_net (41).jpg

bukit_lawang_net (42).jpg

 

bukit_lawang_net (9).jpg
Wiele razy pozowaliśmy...

bukit_lawang_net (14).jpg
...ale sami też pstrykaliśmy

Teraz parę słów o orangutanach. Orang po indonezyjsku to po prostu „człowiek”, a utan oznacza „leśny”. Małpy te, kiedyś powszechnie występujące w deszczowych lasach całej Azji Południowo-Wschodniej, dziś są gatunkiem bliskim wyginięcia, spotykanym jedynie na Sumatrze i na Borneo. Ich charakterystyczne cechy to wysoka inteligencja, rudy kolor futra, pięknie kontrastujący z zielenią dżungli, oraz bardzo śmieszna, wyrazista sznupa, na której widać wszystkie emocje i uczucia – niesamowicie podobne do ludzkich. Orangutany szybko się uczą, łatwo zapamiętują i, co ciekawe, są niemal absolutnymi wegetarianami.

 

bukit_lawang_net2 (1).jpg

bukit_lawang_net2 (2).jpg

bukit_lawang_net2 (3).jpg

Ponieważ nie skorzystaliśmy z żadnej dostępnej opcji płatnego trekkingu, jedyną możliwością zobaczenia orangutanów pozostała ich obserwacja podczas karmienia, w dawnym centrum rehabilitacji tych zwierząt, około 2,5 km na północ od wioski. Pogoda niestety nie dopisała i na platformie widokowej pojawił się tylko jeden średniej wielkości samiec. Ale i tak długoręka sylwetka małpy i jej pocieszny pysk bardzo się nam podobały.

 

bukit_lawang_net2.jpg

bukit_lawang_net2 (5).jpg

bukit_lawang_net2 (6).jpg

 

Opuściliśmy Bukit Lawang bardzo zadowoleni – polecamy to miejsce wszystkim, którzy planują odwiedzić Sumatrę.

 

Informacje praktyczne:


DOJAZD DO BUKIT LAWANG Z BERESTAGI:

  • Busik Berestagi – Medan: 2 h, 15’000 Rp od osoby,
  • w Medanie trzeba złapać taksi (ok. 50’000 Rp) albo moto-rikszę (25’000 Rp) na Pinang Baris Terminal (10 km od centrum miasta),
  • Medan – Bukit Lawang: 3 h, 20’000 Rp od osoby.

NOCLEGI i JEDZENIE:

 

My spaliśmy w Wisma Bukit Lawang Indah i było ok. W okresie świąt 60’000 Rp za pokój, poza sezonem mniej. W hostelowej knajpce rewelacyjne i tanie posiłki.

 

ATRAKCJE:

  • Spływ dętką po rzece – 10’000 Rp za cały dzień wypożyczenia dętki. Spływasz tyle razy, na ile masz ochotę.
  • Wstęp na platformę, gdzie karmi się orangutany – 20’000 Rp za pisemne zezwolenie na wstęp + 50’000 Rp za każdy aparat fotograficzny.
  • Trekking w dżungli. 3 h – 15 EUR, 1 dzień – 25 EUR + ekstra 10 EUR za rafting w drodze powrotnej. My w naszych negocjacjach doszliśmy do 200’000 Rp za osobodzień (bez raftingu), a nasz potencjalny przewodnik, mimo że bardzo miły, nie chciał zejść niżej. Niemniej polecamy go, bo sprawia sympatyczne i profesjonalne wrażenie: na imię mu Tambrin, nr tel. 0812 6020 1220. Maila niestety nie posiada.

Na koniec jeszcze parę widoczków:

bukit_lawang_net (26).jpg

bukit_lawang_net (27).jpg

bukit_lawang_net (36).jpg

bukit_lawang_net (44).jpg

bukit_lawang_net (45).jpg

bukit_lawang_net (46).jpg

bukit_lawang_net (47).jpg



  Komentarze (1)
RSS komentarzy
 1 Dodane przez Iwona, w dniu: 07-01-2010 12:18
prawie tak jak u nas nad morzem.... aż miło sie robi kiedy widzi sie takie widoczki radość szczerość autentyczność.Bravo za zdjecia, które oddają ten klimat.

Napisz komentarz
  • Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
  • *Odśwież* swoją przeglądarkę by dokonać zmiany kodu przed użyciem przycisku 'wyślij'.
  • Zachowaj w pamięci treść jeżeli pomyliłeś kod.
Imię:
E-mail
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Komentarz:



Kod antyspamowy:* Code
Chcę być powiadamiany emailem o dodaniu nowych komentarzy

 
Nasi patroni medialni
National Geographic Traveller npm magazyn turystyki górskiej Radio Merkury Onet.pl