Nasi sponsorzy
Sail and Rock Crooc
Polecamy
Koniec Swiata logo anyService logo
Tajlandia - Prachuapkhirikhan
Tekst: Natalia


Wierzę w magię chwil.


W krótkie migawki czyniące nasze życie wzniosłym, pięknym i uduchowionym.

To momenty całkowitej akceptacji siebie i świata, niezwykłe poczucie połaczenia ze slońcem, ziemią, wiatrem i powietrzem. Pełnia swiadomości, dająca początek czystym myślom.


Ten dzien był wlaśnie taki!

Magiczny, wyjątkowy, niepowtarzalny, przepełniony spokojem, szumem fal, ciepłymi promieniami slońca i pięknem.


Obudziliśmy się przed wschodem slońca. Miasteczko powoli budziło się do życia. Od oceanu wiał ciepły, otulajacy nas wiatr. Z malutkiej jaskrawej iskierki w ciagu kilku minut na niebie pojawiła sie ogromna ognista kula.

W krótkim czasie wiatr rozwiał wszystkie chmury, niebo złagodniało. Cudowny błękit pokrył ogromną przestrzeń nad naszymi głowami i świat zaczął wygladać inaczej.

Wzburzona woda w oceanie miała granatowy kolor, a fale z ogromna siłą uderzały o brzeg, rozbryzgując wodę na wszystkie strony.


Byla w tym niezwykła świeżość i moc. Rześkie powietrze pachniało morską wodą i wiatrem.

Spacerujac deptakiem wzdłuż wybrzeża chłoneliśmy każdą chwilę. Czułam niesamowitą energię przepełniająca każdą komórke mojego ciała.


Kontynuując uroczy spacer powędrowaliśmy do świątyni znajdującej się nieopodal na wzgórzu, skąd rozciągał się przepiękny widok na cała okolice. Najpierw jednak musieliśmy pokonać trzysta schodów prowadzących na góre. Po drodze spotkała nas spora niespodzianka. Okazało się, że wzgórze zamieszkują setki małp!


Pierwszy raz w życiu widzialm małpy żyjące na wolności i muszę stwierdzić, że byłam niesłychanie zdumiona ich widokiem i zachowaniem. Z ogromnym zaintresowaniem podglądałam ich małpie życie, doszukąjac się wielu podobieństw do ludzkich odruchów i zachowań. Małpy były dosłownie wszędzie - leniwie wylegiwały się na schodach, huśtały na poręczach i gałęziach, niesfornie figlowaly w krzakach.


Światynia okazala się wyjątkowym miejscem, nie tylko ze wzgledu na małpy.

Panująca tam atmosfera spokoju i blogości przeniknęła nas na wskroś. Delektowaliśmy się ciszą i cudownymi widokami na pobliskie plaże, wyspy i mokradla.


Uradowani kontaktem z małpami poszliśmy na plażę.

Pierwszy cielesny kontakt z wodą morską, po dłuższej przerwie zawsze dostarcza niezwykłych emocji.

Woda ma cudowne własciwości - oczyszcza, odnawia, działa pobudzająco.

Na ogromnej, długiej plaży nie było nikogo poza nami. Bezkresny, cudny, ocean tylko dla nas!


Szybko przebraliśmy się w stroje i szczęśliwi jak dzieci wskoczyliśmy do niesłychanie ciepłej wody. Ileż radości sprawiła nam ta kąpiel! Wskakiwaliśmy na ogromne fale, dawaliśmy nieść się sile wody, pływaliśmy, nurkowaliśmy, wygłupialiśmy się.


Czas stanął jakby w miejscu.


Potem osuszyliśmy się w promieniach slońca i poszliśmy dalej wzdluż wybrzeża.


Cudowny miekki pasek masował nam stopy, szum fal dźwieczał w uszach, czułam się kompletna i niesłychanie szcześliwa.


W końcu postanowiliśmy coś zjeć. Skromna, urocza restauracyjka znajdowała się tuż przy plaży w cieniu drzew. Usiedliśmy przy prostym drewnianym stole, w cieniu bambusowego daszku i na dobry poczatek zmówiliśmy piwo, ktore tego dnia smakowało jak ambrozja. Potem na stół wjechała smażona ryba z chili i czosnkiem, krewetki w sosie i cudowna sałatka z owoców morza. Wszystko było swieże, aromatyczne, tanie i oczywiście nieschychłanie smaczne.


Po obiedzie ruszyliśmy dalej. Doszliśmy do małej, rybackiej wioski Ao Noi.


Na niewielkiej zatoczce znajdowały się dziesiątki maleńkich łodzi, mieniących się w promieniach slońca teczą kolorów.

Adam zwariował z apartem probójąc uchwycić niezwykłą malowniczość obrazu znajdującego się przed naszymi oczami. Spogladając na sylwestki rybaków zarzucających sieci na tle drewnianych łodzi miałam wrażenie pewnej nierzeczywistości, bajkowości i cudowności momentu.


Wedrując dalej dotarliśmy do skalistego wzgórza, zamykającego zatoczkę.

Podażajac tajemniczą ścieżką pośród gęstych zarośli dotarliśmy na drugą stronę, skąd rozpościerał się przecudny widok na otwarty ocean.


Żeby trafić do tego miejsca musieliśmy najpierw pokonać trudną drogę, która ł przez strome, porośniete kaktusami i innymi egzotycznymi roślinami zbocze, a także wspinać się po skalistych, śliskich ścianach przy pomocy znajdujących się tam lin.


Przeprawa na drugą stronę okazała się sporym fizycznym wysiłkiem, jednak widoki zrekompensowały wszystko. Niedostepność tego miejsca czyniła je niezwykle wjątkowym. Po raz kolejny już dziś byliśmy tylko My i ogromny ocean.


W drodze powrotnej ponownie mijaliśmy uroczą wioseczkę, która w świetle zachodzącego slońca jawiła się jak sen. Widok ten po raz kolejny nas zahipontyzował. Oniemiali wpatrywaliśmy się w kontury łodzi na tle rożarzonego, czerwonego nieba i chcieliśmy żeby chwila ta, nigdy się nie kończyła.


Przepyszna kolacja na nocnym targu dopełniła ten niezwykły dzień.


Po raz kolejny, bez większego zastanawiania zamówiłam pad thai - cudowną kombinację makronu, owoców morza, warzyw, kiełków soi, przypraw i orzeszków ziemnych. Adam wziął zasmażne muszelki z warzywami. Calość idealnie dopelniły zimnie koktajle ze swiezych owoców.


To był naprawdę wyjatkowy dzień.


Ale to nie małpy, ocean, wiatr i widoki zdecydowaly o jego urodzie, ale my sami.

Obudziliśmy się w magicznym nastroju i pozwoliśmy tej magii trwać długie godziny.

Miałam wrażenie niezwykłej jasności umysłu, wyciszenia i spokoju, które opanowało całe moje ciało i umysł. Czułam się częścią przyrody, malutkim trybikiem wszechświata i było mi z tym cudownie.


Spoglądałam na Adama i wiedziałam, że czuje to samo.


Prachuap_Khirikhan.jpg
Wiatr od oceanu (świt)

Prachuap_Khirikhan (1).jpg
Pierwsze chwile nad wodą

Prachuap_Khirikhan (2).JPG

Prachuap_Khirikhan (15).JPG

Prachuap_Khirikhan (3a).jpg
Łodzie w zatoce

Prachuap_Khirikhan (4a).jpg
Maupy

Prachuap_Khirikhan (5).jpg
Świątynia na Małpiej Górze

Prachuap_Khirikhan (7).JPG

Prachuap_Khirikhan (13).jpg

Prachuap_Khirikhan (8).jpg
Maupy cd.

Prachuap_Khirikhan (10).jpg

Prachuap_Khirikhan (13a).jpg

Prachuap_Khirikhan (17).jpg
Port

Prachuap_Khirikhan (18).jpg

Prachuap_Khirikhan (19).jpg

Prachuap_Khirikhan (20).JPG
Obiadek

Prachuap_Khirikhan (21).JPG

Prachuap_Khirikhan (22).JPG
Wędrowka (wspinaczka) po parku

Prachuap_Khirikhan (23a).jpg

Prachuap_Khirikhan (24).JPG

Prachuap_Khirikhan (16).jpg
Widok na zatokę

Prachuap_Khirikhan (25).jpg

Prachuap_Khirikhan (26).jpg

Prachuap_Khirikhan (27).jpg

Prachuap_Khirikhan (28).jpg

Prachuap_Khirikhan (29).jpg

Prachuap_Khirikhan (30).jpg

Prachuap_Khirikhan (32).jpg

Prachuap_Khirikhan (33).jpg


Prachuap_Khirikhan (13b).jpg
Zachód

Prachuap_Khirikhan (13c).jpg

Prachuap_Khirikhan (14).JPG



  Komentarze (3)
RSS komentarzy
 1 Dodane przez sy, w dniu: 27-01-2010 17:13
ja chcę tam wrócić!!!aaaa.. :zzz
 2 Dodane przez Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu: 10-02-2010 15:34
aaaaa...MEN:)
 3 Dodane przez Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu: 26-04-2010 20:57
Jutana... Ty jedna wiesz;)

Napisz komentarz
  • Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
  • *Odśwież* swoją przeglądarkę by dokonać zmiany kodu przed użyciem przycisku 'wyślij'.
  • Zachowaj w pamięci treść jeżeli pomyliłeś kod.
Imię:
E-mail
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Komentarz:



Kod antyspamowy:* Code
Chcę być powiadamiany emailem o dodaniu nowych komentarzy

 
Nasi patroni medialni
National Geographic Traveller npm magazyn turystyki górskiej Radio Merkury Onet.pl