|
Ile Ujgurii w Sinkiangu?
Dwa tygodnie w Autonomicznym
Regionie Ujgurskim
Autor: Natalia
W Ujgurskim Regionie Autonomicznym, wchodzacym w sklad Chinskiej Republiki Ludowej pod nazwa Sinkiang (Xinjiang), po raz kolejny przekonalam sie, jak malo tak naprawde wiemy o otaczajacym nas swiecie i o tym, co sie na nim codziennie dzieje. W wiekszosci zajmuja nas tylko te sprawy, ktore dotycza nas samych. Trudno ogarnac chaos informacyjny, ktorym jestesmy zalewani kazdego dnia – zamachy, przewroty, wybuchy, wypadki, nieszczescia. Znieczulilismy sie na takie wiadomosci – czesto dopiero smierc wielu ludzi wywoluje w nas jakies glebsze uczucia i refleksje. Podobnie bylo z moja wiedza o trudnej sytuacji mniejszosci ujgurskiej w Chinach – dowiedzialam sie o niej dopiero wowczas, gdy w Urumczi, stolicy regionu, polala sie krew, a z naszych planow wynikalo, ze prowincja ta jest na trasie naszej podrozy.
Cichy
dramat Ujgurow Zyjac w demokratycznym panstwie, ciezko nam wyobrazic sobie miejsca, w ktorych ludzie nie maja wolnosci i niezaleznosci. Miejsca, gdzie przesladuje sie za odmiennosc, ogranicza lub wrecz likwiduje prawa jednostki, a za kazde wystapienie przeciwko wladzy surowo sie kaze. Niewatpliwie takim miejscem sa Chiny, od lat skrupulatnie dazace do jak najwiekszej unifikacji narodowosciowej. Przykladem takiej polityki jest Tybet, gdzie pod pozorem autonomii maja miejsce systematyczne dzialania na rzecz wyniszczenia lub przymusowej asymilacji tybetanskiego narodu. Malo kto wie, ze problem ten dotyczy rowniez Ujgurow.
Szersza
opinia publiczna o konflikcie ujgursko-chinskim uslyszala po raz pierwszy wiosna
tego roku, choc do spiec w prowincji dochodzi juz od wielu lat. Dyskryminacja
Ujgurow, przejawiajaca sie powszechna kontrola partii nad ich zyciem religijnym
i kulturowym, a takze kolejne fale inwazyjnego osadnictwa chinskiego,
doprowadzily do wybuchu krwawych zamieszek w stolicy regionu – Urumczi. W ich
efekcie zginelo wg roznych zrodel miedzy 600 a 1500 osob. Dramatycznie zaostrzyla
sie takze polityka kontroli w stosunku do nieposlusznej mniejszosci. Od wydarzen
z wiosny minelo juz kilka miesiecy, ale ich konsekwencje moglismy niestety ogladac
na wlasne oczy.
Ujgurzy
to muzulmanski narod, zamieszkujacy tereny obecnej chinskiej prowincji Sinkiang
od co najmniej 1500 lat. Obecnie jest ich okolo 35 milionow, z czego ok. 9 mln
mieszka na terytorium Chin. Jeszcze w polowie lat 50-tych, tuz po tym, gdy na
te tereny wkroczyla komunistyczna Chinska Armia Wyzwolenia, stanowili 76 proc.
ludnosci prowincji. Dzis, w wyniku chinskiej polityki kolonizacyjnej, sa w
mniejszosci. Jednak pomimo intensywnie prowadzonej sinizacji, polegajacej miedzy
innymi na obowiazkowej nauce chinskiego w szkolach, nie utracili swojej
narodowej tozsamosci i wciaz roznymi metodami zabiegaja o szacunek dla swojej
kultury i odmiennosci.
Pierwsze
wrazenia z Ujgurii
Tym,
co rzucilo mi sie w oczy od razu po wjezdzie do Sinkiangu, bylo przedziwne polaczenie
na szyldach i reklamach dwoch zupelnie odmiennych rodzajow zapisu. Arabskie weze
skladajace sie na ujgurski alfabet i powykrecane krzaczki tworzace pismo chinskie
sa najegzotyczniejsza mieszanka jezykowa, jaka kiedykolwiek widzialam. Szkoda
tylko, ze ta roznorodnosc spotyka sie ze strony chinskiej z taka agresja i
nietolerancja.
Podpis pod pomnikiem przyjazni ujgursko-chinskiej
w Hotanie, przy ktorym odbywaja sie cwiczenia chinskiego wojska
W Kaszgarze, pierwszym duzym miescie do ktorego wjechalismy po przekroczeniu granicy z Chinami, zdecydowana wiekszosc wciaz stanowia Ujgurzy. Nie wiadomo jednak, jak dlugo jeszcze ten stan potrwa, gdyz do miasta wciaz naplywaja kolejne fale ludnosci chinskiej. Historyczne, dobrze zachowane miasto jest systematycznie wyburzane przez wladze chinskie, pod pozorem polityki modernizacji calego regionu. W rzeczywistosci jest to z jednej strony forma represji wobec zamieszkujacych stare dzielnice Ujgurow, a z drugiej przygotowuje sie w ten sposob miejsce pod nowoczesne bloki, do ktorych wprowadzaja sie glownie Chinczycy. Chinska dominacja przestrzeni widoczna jest golym okiem – wysokie wiezowce i bloki goruja nad starym miastem, meczetami i bazarami, zmieniajac powoli Kaszgar w nowoczesna, bezduszna metropolie, jakich w calych Chinach sa setki.
Dzieci bawiace sie w ruinach starego miasta. W tle budowa nowych blokow
Jednak pomimo widocznej przebudowy architektonicznej miasta, Kaszgar ma wciaz niepowtarzalny i wyjatkowy klimat, ktory tworza mieszkajacy tam ludzie.
Ujgurzy
to bardzo spokojni, ciepli i rodzinni ludzie. Sposob ich ubierania scisle powiazany
jest z religia. Wiekszosc z nich ceni elegancje, ktora oczywiscie ma swoje rozne
odmiany i ktora zmienia sie zalezni od okolicznosci. Mezczyzni nosza na glowie
charakterystyczne czapeczki, starsi – dlugie brody, biale, luzne koszule i
spodnie. Kobiety zas to wyjatkowe elegantki. Nienaganny makijaz, fryzura i bizuteria,
ktora do cennych moze nie nalezy, ale ktora ujgurskie kobiety nosza z ogromnym
wdziekiem i klasa. Do tego nieodlaczna chustka na glowie dobrana pod kolor
garsonki i zakieciku, a calosci dopelniaja buty na obcasie. Styl ten nazwalabym
– pieknym kiczem.
Duza przyjemnosc sprawil mi tez kontakt z ujgurskimi dziecmi. Sa one niezwykle ufne, mile i sympatyczne. Z ogromnym zaciekawieniem patrzyly na nas, wedrujacych po uliczkach starego miasta. Pelne naturalnego wdzieku i energii, byly moim ulubionym obiektem fotografowania. Radosc, a czasem lekkie niedowierzanie i zawstydzenie na ich twarzach, gdy pokazywalam im zrobione zdjecie, byly po prostu rozczulajace.
Najwieksza atrakcja Kaszgaru sa jednak niewatpliwie bazary, ulokowane w roznych czesciach miasta. Bazar dzienny, bazar nocny, bazar niedzielny... Jest ich naprawde sporo, a kupic mozna na nich wszystko! Od wielbladow po egzotyczne przyprawy, dziesiatki rodzajow herbaty, bakalie, wyroby rzemieslnicze i chinska tandete, ktora niestety coraz bardziej zalewa kazdy targ.
Mnie
jednak najbardziej zachwycila sekcja z jedzeniem. Po zachodzie slonca bazary oslaniaja
nowe oblicza. Pojawiaja sie setki malych straganikow, na ktorych przygotowywane
sa roznorodne posilki – szaszlyki z baraniny, smazone ryby, dania z ryzu i
makaronu, zupy, slodkosci owiniete w lisc palmowy, nalesniki i buleczki z masa
orzechowa. Moja ulubiona przekaska sa jednak „dania na patyku” – przepyszne
ziemniaczki, tofu i grzybki, podawane w pikantnej przyprawie i smazone na glebokim
tluszczu! Poezja smaku za pol juana od sztuki (ok. 0,22 PLN). Wszedzie tez mozna
kupic pokrojone i gotowe do spozycia slodkie figi, melony i arbuzy.
Trudno
oprzec sie lakomstwu, gdy wokol kusi tyle nowych kolorow, ksztaltow i zapachow.
Cudownie bylo zatracic sie w nocny bazar i tylko jesc, jesc i jesc...
Dni w Kaszgarze mijaly nam na leniwych spacerach w uliczkach starego miasta, kosztowaniu przysmakow z ulicy i poznawaniu ciekawych ludzi z naszego hostelu.
Bylo jednak cos, co psulo ten sielankowy nastroj – to obecnosc w miescie chinskiego wojska, ktore, jak sie pozniej okazalo, rozlokowane jest licznie w calym regionie. Zolnierze z karabinami w reku przemierzali ulice w opancerzonych samochodach i lekkich, miejskich czolgach. Na naroznikach wiekszych ulic ulozone zostaly barykady z workow, co potegowalo nastroj zagrozenia i leku.
Nigdy tez podczas swoich podrozy nie bylam kontrolowana tak czesto, jak w Ujgurii. Kazdy przejazd autobusem oznaczal dwu- badz trzykrotna kontrole policyjna, podczas ktorej dokladnie sprawdzano nasze dokumenty, a czasem rowniez bagaze. W ramach represji po wiosennych zamieszkach Chinczycy wprowadzili rowniez blokade informacyjna na dostep do Internetu oraz uniemozliwili telefoniczne polaczenia miedzynarodowe.
Pierwszy
raz w zyciu bylam poza strefa jakichkolwiek informacji z domu i ze swiata. Czulam
sie w tej sytuacji dziwnie i niepewnie.
Realizujac nasza dalsza koncepcje trasy po czterech dniach pobytu opuscilismy uroczy mimo wszystko Kaszgar i, podazajac dawnym Szlakiem Jedwabnym, skierowalismy sie na poludniowy wschod, w strone centralnych Chin. Liczylismy na mozliwosc odwiedzenia licznych znajdujacych sie po drodze atrakcji, miedzy innymi starozytnych ruin na pustyni Takla-Makan, jednak szybko okazalo sie, ze zdobycie jakichkolwiek informacji o nich graniczy z cudem. Agencje turystyczne dzialajace w poszczegolnych miastach zostaly zamkniete przez wojsko, a samodzielne proby dojazdu gdziekolwiek okazaly sie niemozliwe ze wzgledu na szczegolowe kontrole policyjne na drogach i ogolna niechec policji do turystow.
Od poznanych w Kaszgarze Hiszpanow dowiedzielismy sie, ze poruszanie autostopem po tej czesci Chin jest ponoc nielegalne i moze zakonczyc sie powaznymi konsekwencjami, zarowno dla autostopowiczow i kierowcy. Postanowilismy zatem nie ryzykowac i poruszac sie tylko glownymi drogami oraz srodkami publicznego transportu.
Kolejnym
utrudnieniem na obszarze Sinkiangu jest rowniez fakt, ze w kazdym miescie
zagranicznych turystow moze przyjmowac jeden, maksymalnie dwa hotele.
Absurdalna polityka Chin ma oczywiscie na celu kontrole przeplywu turystow
przez region. Nie pozostawia to zadnego wyboru co do miejsca, w ktorym chce sie
spedzic noc. Hotele sa najczesciej usytuowane niedaleko dworca autobusowego i
niestety, nie naleza do najtanszych. Raz jednak udalo nam sie ominac ten
przymus: do Ruoqiangu dotarlismy stosunkowo wczesnie, co pozwolilo nam zrobic
rozeznanie i znalezc dobre miejsce na rozbicie namiotu. Ciepla noc pod
gwiazdami na miekkim piasku byla prawdziwa przyjemnoscia.
Droga przez Sinkiang zajela nam ponad 5 dni, poniewaz drogi tu sa wciaz jeszcze dosc kiepskie, a obszar prowincji to w przewazajacej czesci niekonczace sie pustkowia pustyni Takla-Makan. Ogromne odleglosci pokonywalismy dlugodystansowymi autobusami. Niesamowite wrazenie robily na nas nieliczne miasta, wyrastajace nagle z nicosci pustyni – Hotan, Qiemo, Ruoqiang. Nowoczesne i czyste, stanowily jaskrawy kontrast z otaczajacym je krajobrazem.
Rozwoj tych miejscowosci jest efektem swiadomej polityki chinskich wladz, ktore od dluzszego czasu realizuja plan modernizacji zachodnich prowincji. Wokol starych ujgurskich osiedli powstaja duze, od poczatku dobrze prosperujace miasta, ktore kusza Chinczykow z pozostalych regionow kraju atrakcyjnymi ofertami pracy i lepszymi warunkami zycia. Zacheca to oczywiscie do migracji i przyczynia sie do zmian w proporcjach narodowosciowych, gdyz przywileje przewidziane sa jedynie dla naplywowej chinskiej ludnosci.
Imponujace
jest rowniez tempo budowy drog przez Takla-Makan. Chinczycy sa naprawde
niezwykle skuteczni i obawiam sie, ze przy takiej polityce bardzo szybko
zunifikuja cale panstwo, ze szkoda dla kolorytu i piekna.
Droga przez pustynie
Pare
slow na koniec Podsumowujac: Chiny to ogromny kraj, trudny do ogarniecia i zdefiniowania. Choc jestem ciekawa klimatu prowincji, ktore sa jeszcze przed nami, to bede uwaznie sledzic sytuacje Sinkiangu, bo przez dwa tygodnie pobytu tutaj polubilam Ujgurow i przejelam sie ich losem.
Mam
nadzieje, ze swiat rowniez nie zapomni o tym sympatycznym narodzie i w
przypadku postepujacych nie bedzie sie bal zajac krytycznego wobec chinskich wladz
stanowiska.
Stragan z przyprawami w Kaszgarze
![]() ![]()
|
||||||||



























Bądź pierwszym który skomentuje




