|
CIĄGLE W EUROPIE Rosja (4-9.08.2009 r.) Autor: Natalka Zmianę poczuliśmy już na „granicy”, choć nikt nie kontrolował naszych paszportów ani nie wbijał nam pieczątek. Okazało się potem, że tak właśnie wygląda przekraczanie granicy białorusko - rosyjskiej. Panie konduktorki nie były już tak miłe i urodziwe jak na Białorusi, nie pytały się grzecznie kto nie ma biletu, tylko bezwzględnie i nieufnie kontrolowały wszystkich pasażerów po kilka razy. Witaj Rosjo :-) Pierwszym miastem na naszej drodze był Smoleńsk, miasto przesiadkowe na trasie do Moskwy. Mieliśmy tylko 2 godziny: niewiele, ale jak się okazało - wystarczająco. SMOLEŃSK Tuż po wyjściu z dworca uderzył mnie krajobraz pełen śmieci – porozrzucane butelki i fruwające w powietrzu papiery. Nerwowi kierowcy w rozpadających się samochodach, trąbiący na inne samochody i pieszych, szaleni motorniczy w równie źle wyglądających tramwajach i tłumy ludzi, nie wiadomo dokąd zmierzające. Chwyciłam Adama za rękę i nie puszczałam przez cały spacer. ![]() Hala miesna w Smolensku Szybko daliśmy się porwać temu chaosowi. Weszliśmy na bazar. Setki kolorowych straganów z wszystkimi możliwymi rzeczami tego świata na sprzedaż - jedzenie, picie, alkohol, ubrania, buty. Całość tonęła w porozrzucanych wszędzie śmieciach i dusznym zapachu, będącym mieszaniną wszystkiego, co tu się znajdowało. Weszliśmy do ogromnej nieklimatyzowanej hali znajdującej się na bazarze i tam uderzył nas niesamowity widok. Dziesiątki mięsnych stanowisk z mięsem każdego rodzaju, od świńskich łbów, poprzez parówki, mielone, kiełbasy, aż po wszystkie możliwe wędliny. Panie ekspedientki, łamiąc wszystkie możliwe zasady higieniczno – estetyczne, dotykały wybranych przez klientów mięs, kroiły, pakowały, a następnie tymi samymi rękoma wydawały resztę. ![]() Cerkiew w Smolensku Wątpliwej czystości blaty i noże, do tego ten duszny zapach. Obeszliśmy całą halę, a ja nie mogłam nadziwić się, że można tak sprzedawać jedzenie! Jak się okazuje, mało widziałam rzeczy na tym świecie, przede mną pewnie jeszcze wiele wstrząsów estetycznych ;-) Następnie skierowaliśmy się na znoszące się nad miastem wzgórze, na którym znajduje się ogromna cerkiew. Adaś zachwycał się obrazami, freskami i architekturą, a ja dochodziłam do siebie po tym szaleństwie doznań wzrokowych i zmysłowych. W końcu wsiedliśmy do elektryczki jadącej do Moskwy. Uff, jak dobrze. ![]() ![]() ![]() Pijemy kwas W DRODZE DO MOSKWY... ELEKTRICZKA :-) Pociągi osobowe nie należą do najwygodniejszych, ale są tanie, co nas cieszy i dlatego godzimy się z konsekwencjami wszelkich niewygód. Podróż była jednak dla mnie męcząca, bo niestety moja tolerancja na twarde siedzenie nie jest jeszcze tak dobra jak Adama czy Wicia. Ale im bliżej było Moskwy tym w naszym przedziale robiło się weselej. Zaczęło się niewinnie. Najpierw przyszedł mężczyzna z wielką torbą i sprzedawał piwo, napoje, słodycze. Potem kobieta z lodami i pierożkami. Następnie weszła stara, bardzo gruba babuleńka w okularach wyglądających jak denka od słoików i donośnym, grubym głosem zaczęła niezwykle szybko reklamować chusteczki higieniczne. Nie widziałam jeszcze tak niesamowitego marketingu! Przyznam się też, że nie wiedziałam, że chusteczki mogą mieć tak liczne zastosowanie ;-) Pełen szacunek dla starszej pani :-)! Mężczyzna sprzedający „amerykańską grę” - piłeczkę i dwie paletki na rzep - również znał się na rzeczy. Poezja marketingu w małej skali. Urzekł mnie swoją zwięzłą przemową. Grający na małym akordeonie chłopiec, młody mężczyzna na gitarze i młoda parka sprzedająca dzieła Szekspira także ubarwili naszą podróż. To były niezwykłe prezentacje, zabawne i jednocześnie poważne. Urzekła mnie determinacja tych ludzi, styl i sposób mówienia. W całej szarości przedziału,ścisku i zmęczonych od upału ludzi poczułam znowu odmienność. ![]() Stara Chlewnia - biwak nr 2 ![]() Wiciu ![]() Natalka ![]() Na szlaku Olbrzymie miasto! - ogromny Dworzec Białoruski (jeden z wielu w Moskwie), wysokie budynki, tłumy ludzi, setki zapachów, tysiące samochodów! Znaleźliśmy się w stolicy Rosji. Ceny najtańszych noclegów przyprawiają o zawrót głowy, dlatego nawet nie próbowaliśmy szukać czegoś na naszą kieszeń, tylko od razu udaliśmy się do polskiego kościoła na Małaej Gruzińskiej, 10 minut pieszo od dworca. Wierząc w dobroć katolickich księży poprosiliśmy o przenocowanie w podziemiach kościoła. Proboszcz zgodził się i w ten oto sposób 4 noce spędziliśmy w małej salce katechetycznej, za darmo oczywiście :-) Po oswojeniu przestrzeni w salce, ruszyliśmy oswajać miasto, i tym głównie zajmowaliśmy się przez kolejne 3 dni. Umiejętne zwiedzanie miasta to jednak sztuka, która wymaga czasu. Potrzeba godzin spacerowania, jeżdżenia metrem i zwykłej obserwacji, żeby wczuć się w klimat i tempo miasta. Czy nam się udało? Nie wiem, każdy z nas ma bardzo odmienne wrażenia z Moskwy. Mnie osobiście miasto nie urzekło, wręcz przeciwnie - przytłoczyło i przeraziło. Może wynika to z faktu, że nie lubię wielkich molochów, ani tłumów ludzi. Może nie potrafię zwiedzać dużych miast, a może też po prostu Moskwa wcale nie jest taka zachwycająca??? ![]() Wrota Zmartwychwstania w Moskwie ![]() Plac Czerwony ![]() Cerkiew Wasyla Blogoslawionego
Od strony zabytków miasto jest piękne. Ogromny Plac Czerwony, słynna cerkiew Wasyla Błogosławionego, Kreml, siedem sióstr Stalina, sobór Chrystusa Zbawiciela, klasztor i cmentarz Nowodziewiczy, spacer Starym Arbatem, urocze parki pełne kolorowych rabat kwiatów, wymyślne fontanny, olbrzymie pomniki i zdobione monumentalne budynki – oto centrum Moskwy, standardy obowiązkowe przy zwiedzaniu. Kolejną niezwykłą atrakcję stanowi metro. Poszczególne stacje przypominają wnętrza sal pałacowych z misternie dekorowanymi sufitami i ścianami. Prawdziwa sztuka socrealistyczna w czystej postaci, a ponadto niesamowity system budzący podziw i zachwyt. Każdego dnia 9 milionów mieszkańców Moskwy korzysta z metra! To najszybszy i najskuteczniejszy sposób komunikacji w tym ogromnym mieście, bez niego nic nie byłoby w stanie normalnie funkcjonować.
***
Dlaczego zatem nie jestem urzeczona Moskwą? Nie podoba mi się tempo miasta. Wszyscy ludzie gdzieś się spieszą, biegają z jednego peronu metra na drugi, zbiegają z i tak już bardzo szybko przesuwających się schodów, a ich chód przypomina raczej trucht. Mało kto się uśmiecha, w metrze ludzie przysypiają ze zmęczenia i nie mają w sobie żadnej radości. Do tego jest tak jednorodnie! Ludzie wyglądają podobnie - są szarzy, przytłoczeni i zmęczeni. Trudno było mi odczytać coś więcej z ich twarzy. Tylko w centrum widać masy turystów z całego świata, a poza nim są już tylko Rosjanie. Nie czułam się też bezpiecznie. Liczne patrole milicyjne, czy to w metrze czy na ulicach, budziły we mnie jakiś taki lęk. Cieszyłam się, że opuszczamy Moskwę. Zapewne obraz prawdziwej Rosji znajduje się poza stolicą, w mniejszych miastach i wsiach, zapewne też ludzie są tam inni, ale niestety podczas tej podróży nie będzie nam dane tego doświadczyć. Nie udało się załatwić wiz tranzytowych przez Kazachstan, dlatego jedynym rozwiązaniem w tej sytuacji był bezpośredni lot do Uzbekistanu, skąd bez problemu mogliśmy kontynuować podroż. Byłam zmęczona dużym miastem i nie mogłam doczekać się mojego debiutu w Azji. Czy będzie inaczej? ![]() Centrum handlowe GUM ![]() ![]() Moskiewskie metro ![]() Moskiewskie metro cd. ![]() Wielka Moskwa ![]() ![]() ![]() Kreml ![]() Kreml: Car-puszka ![]() Sobor Zasniecia NMP ![]() Okolice Kremla ![]()
|
||||||||
















































Bądź pierwszym który skomentuje




