Nasi sponsorzy
Sail and Rock Crooc
Polecamy
Koniec Swiata logo anyService logo
Bunkry MRU (październik 2008)
Miejsca: Bunkry i fortyfikacje Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego
Skład:
Kaszubka, Ania Kowalska, Łukaszek, Jarosław, Sierosław, Rafcio i ja
Termin:
10-11 października 2008 r.

Fotki poniżej w większości są moje, natomiast tekst jest autorstwa naszego bunkrowego guru - Łukaszka. Podziękowania i szacun za organizację wyjazdu. I przy okazji pozdrowienia dla napotkanej przy moście ekipy ze Świebodzina!


Skład wyjazdu:
2008_mru_5.jpg
Kaszubka
2008_mru_58.jpg
Ania Kowalska
2008_mru_lukaszek.jpg
Łukaszek
2008_mru_46.jpg
Rafciu
2008_mru_jarek.jpg
Jarek
2008_mru_16.jpg
Sierosław
2008_mru_51.jpg
Adam czyli ja

A poniżej zapowiadany wcześniej tekst Łukaszka:

***

A więc stało się...

Planowany od dłuższego czasu wypad na MRU doszedł do skutku.

Miejsce spotkania – tradycyjne jak dla tego typu imprezy – Dąbrowskiego 441, godzina też tradycyjna – 16:30.

Plan był tradycyjnie w mojej głowie – bo oczywiście podczas tego typu wyjazdów ilość nieprzewidzianych zdarzeń była dość wysoka.

O (prawie) zaplanowanej godzinie ruszyliśmy na Zachód :-)

2008_mru.jpg
Grupa warowna Schill - tu spaliśmy
mru2008_1.jpg
Schill cd.
mru2008.jpg
Wciąż Schill
mru2008_2.jpg
Przed Schillem

Po dojechaniu w okolice MRU było już ciemno, co znacznie utrudniło nam pierwsze zadanie – znalezienie wejścia na odcinek centralny, ponieważ nasze tradycyjne zejście okazało się niestety tym razem bardzo skutecznie zamknięte. Zajęcia w podgrupach – czyli poszukiwanie innych wejść – nie przyniosły efektu w związku z czym padło magiczne hasło Schill.

Przyjęliśmy więc kierunek powrotny i po krótkim czasie znaleźliśmy się pod mostem J gdzie nastąpiło małe przeformowanie sił i środków (czyt. wypakowanie się z samochodu), a następnie ruszenie na WG Schill. Tu zostaliśmy przywitani prawie chlebem i solą, czyli tradycyjnie otwartym wejściem oraz pustą naszą komnatą do spania.

mru2008_3.jpg
mru2008_4.jpg
2008_mru_3.jpg
Mordo ty moja
2008_mru_9.jpg
Na dachu

Tym razem bez oglądania budowli, po szybkiej kolacji i herbatce wylądowaliśmy w śpiworach.

Następny dzień to oczywiście ustalanie od samego poranku planu. W związku na pewne okoliczności zadecydowaliśmy, że najpierw obejrzymy parę miejsc, a potem ćwiczenia na sąsiednim moście. Zwiedzanie zaczęliśmy więc od obiektów, na których spaliśmy. Następnie kierunek na Pz.W 743 gdzie ważyły się decyzje – zjeżdżać czy nie zjeżdżać. Z racji, że godzina była jeszcze wczesna wdepnęliśmy na Pz.W 741 oraz tradycyjnie na MG.St. u Pak 745. Po tej porannej rozgrzewce wróciliśmy na most, ale tym razem obrotowy. Krótka zabawa gałkami i mogliśmy jechać (w samochodzie lub na nim) na kolejny punkt programu – mały trening linowy. No i tu zeszło trochę czasu, również na pogawędki z (prawie) miejscowymi, których być może jeszcze odwiedzimy :-)

2008_mru_13.jpg
mru2008_5.jpg
2008_mru_35.jpg
2008_mru_57.jpg

Po konsultacjach z zegarkiem ustaliliśmy, że przyjmujemy kierunek odwrotu. Nasze kolejne cele to Pz.W 805, 811, 814 i 817 oraz kolejny obrotowy most w Bledzewie. Na szczęści udało nam się w miarę szybko znaleźć wejścia do poszczególnych obiektów, w związku z czym ostatni cel – zalany korytarz na WG Ludenderff został również osiągnięty.

Tu trasa jak zwykle – dojście do zejścia, trochę czołgania się i przygotowania do wejścia w zalany korytarz. Okazało się jednak, że poziom wody coraz bardziej się podnosi i coraz mniej suchego miejsca jest w środku. Po przebraniu się w odpowiedni ubiór podjęliśmy próbę wejścia. Kolejną niespodzianką był fakt, że w korytarzu jest już tak ciasno, że w kasku niestety się nie da przejść. Osoby mniej doświadczone zostały cofnięte. Po szybkiej reorganizacji i krótkiej analizie stwierdziliśmy że wchodzi Adam i ja (Łukasz). Dość ciasnym przejściem przy niezbyt wielkiej powierzchni do oddychania udało nam się, w nie do końca ciepłej wodzie, przejść do końca. Niestety prace na końcu korytarza znacznie się spowolniły i po zapoznaniu się z nimi wróciliśmy tą samą drogą. W związku z zaistniałą sytuacją powrót był dość szybki (w miarę naszych możliwości poruszania się, bo woda lecąca z nóg przez całe ciało i wylewająca się szyją znacznie utrudniała poruszanie się – głównie czołganie). Potem szybki desant do samochodów, gdzie na najbardziej przemarzniętych czekała gorąca herbata, za co składamy jeszcze raz wielkie podziękowania.

2008_mru_18.jpg
2008_mru_42.jpg
2008_mru_44.jpg
2008_mru_15.jpg
Normalnie Lara Croft
mru2008_6.jpg
mru2008_9.jpg
2008_mru_10.jpg
2008_mru_19.jpg
2008_mru_14.jpg
2008_mru_21.jpg
2008_mru_26.jpg
2008_mru_24.jpg
2008_mru_28.jpg
2008_mru_29.jpg
2008_mru_30.jpg
Czy Kaszubka jest tylko hologramem?
2008_mru_55.jpg

No i tu powoli zbliżał się koniec imprezy. Zebraliśmy cały sprzęt mokry i brudny jak .... i przyjęliśmy kierunek Poznań, gdzie czekała na nas gorąca (stety niestety) kolacja (myślę, że wszyscy się zgodzą z podziękowaniami dla mojej żony). (Jak najbardziej - niech żyje Alicja!!! Adam) Następnie niektórzy trafili poprzez wannę prosto do łóżka, a inni ruszyli do swoich domów.

Koooonieccc.




  Komentarze (1)
RSS komentarzy
 1 Dodane przez Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu: 01-01-2011 20:28
Witam znacie może jeszcze jakieś wejście , które ktos zapomniał zamknąć ? dzieki

Napisz komentarz
  • Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
  • *Odśwież* swoją przeglądarkę by dokonać zmiany kodu przed użyciem przycisku 'wyślij'.
  • Zachowaj w pamięci treść jeżeli pomyliłeś kod.
Imię:
E-mail
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Komentarz:



Kod antyspamowy:* Code
Chcę być powiadamiany emailem o dodaniu nowych komentarzy

 
Nasi patroni medialni
National Geographic Traveller npm magazyn turystyki górskiej Radio Merkury Onet.pl