| Wisełka 2 (sierpień 2007) |
|
Miejsce: Wisełka Skład: Ewcia, Janek, Lilka, Chomik i ja Termin: 23-24 sierpnia 2007 r. Cel: start o 16.30, odwiezienie Ewy i Jasia na tygodniowe wakacje pod namiot i powrót na 8.00 rano do Poznania. Poniższa relacja znowu autorstwa niezastąpionej Liliany Z., co powoli robi się już nową świecką tradycją . Fotki są przemieszane ze zdjęciami z kwietniowego wyjazdu do Wielkopolskiego Parku Narodowego, bo na tym wyjeździe opcja "fotograf" włączyła się nam dopiero na plaży, kiedy Ewka i Jasiu spali już sobie w namiocie. Od tego momentu głos ma Lilka, a moje przypisy i dopisy też już tradycyjnie na zielono.![]()
„Ahoj przygodo” chciałoby się powtórzyć za panem z reklamy jakiegoś
ketopromu czy artrostopu, ale byłoby to znaczne spłycenie i ośmieszenie
wyjazdu. Zaczynam więc bez większego wstępu
.W czwartek rano dzwoni Jakub i już wiem, że nie jadę sama pociągiem do Poznania. Podróż upływa szybko i bardzo miło, tylko panie siedzące naprzeciwko nas dziwnie się patrzą, kiedy rozmawiamy głównie o regatach, morzu, imprezach i ludziach z tym związanych. No cóż, nie kumają bazy ![]() ![]()
W Poznaniu nie zostajemy długo. Szybkie załadowanie gratów do Nexii i
jedziemy nad morze. Misja jest następująca: odwieźć Ewe z jej synkiem Jasiem do
Wisełki. Trzyletni Jasiu okazuje się wcieleniem wszystkich żywiołów, dzieciak
nie tylko żywotny ale i dziko bystry. I tu niestety na wierzch wychodzi mój
zupełny brak doświadczenia i podejścia do małych dzieci, ale całe szczęście
Chom okazuje się bardziej w tych sprawach ogarnięty
. Parę przekupstw i udaje nam się utrzymać Prezesa zapiętego pasami, z
których wcześniej skutecznie wyciekał. W końcu jednak przenoszę się na przednie
siedzenie, a obok Jasia siada Ewa, która bardziej panuje nad sytuacją .![]()
Do Wisełki docieramy około 23. Po zainstalowaniu namiotu i wszystkich
rzeczy nasze drogi z Ewą i Jasiem rozchodzą się. Długą drogą przez las udajemy
się z Adamem i Jakubem na plażę. Pojawia się oczywiście problem logistyczny,
brak alko. Wszystkie sklepy są już zamknięte, a mijana po drodze grupka
młodzieży ma podobny do nas problem, no ale nie samym alko żyje człowiek
.
![]()
Śmiesznie robi się kanapki w ciemności rozświetlonej tylko latarką od
roweru, ale to takie moje przemyślenie
. Po kolacji szybka kąpiel w morzu, z której udaje mi się jakimś cudem
wymigać. A potem już tylko szalone foty z fleszem i nieoceniony zestaw dowcipów
Chomiczka podczas powrotnej drogi przez las. (Dowcipy zostaną opublikowane już niebawem).![]()
Punktualnie po 2 jesteśmy już pod samochodem. I w tym
momencie wielki szacunek dla Adama, który aby nas doprowadzić bezpiecznie do
Poznania potrzebował tylko godziny snu, mimo że był kierowcą także w poprzednią
stronę. Pod Astatem jesteśmy idealnie 7:55.
Poniżej ciąg dalszy plażowej sesji z permanentną głupawką ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
|
||||||||


























.
. 
















Bądź pierwszym który skomentuje




