Są takie miejsca, gdzie czujemy się szczęśliwi, niezależnie od tego, w jakiej sytuacji życiowej akurat się znajdujemy. Takie miejsca mają w sobie spokój który się udziela, zarówno sercu, jak i umysłowi. Do takich miejsc często wracamy, i w myślach, i naprawdę. Takimi miejscami chcemy się podzielić z ludźmi, którzy są dla nas bliscy, chcemy im je pokazać i sprawić, aby pokochali je tak, jak my.
Mam kilka takich miejsc, jednym z najważniejszych jest podpoznańskie Radojewo. Jego Kokoryczkowe Wzgórza, wiosenne pola żółtych mleczy, stary dworek i leśny cmentarz niemieckiego rodu von Trescow tchną nostalgią, która jednak nie budzi smutku, a jakąś tęskną radość, będącą źródłem mocy i siły. Najpiękniej jest tu wiosną, kiedy zieleń jest najświeższa i kwitną kokoryczki, mlecze i zawilce, ale lubię tu przyjeżdżać również w pozostałe pory roku, kiedy wszystko drga od gorąca, tonie w tęczy jesiennych liści albo ukryte jest pod śniegiem.
Radojewo wiąże się dla mnie z pięknymi wspomnieniami - zaczęło się od pamiętnego wyjazdu z Asią i Sebastianem w 1999 roku, kiedy to zakopaliśmy się Polonezem po szalonej wieczornej jeździe przez pola i bagniska. Potem było jeszcze wiele niezapomnianych momentów, śniadania na trawie sztywnej od wiosennego przymrozka, liczne wspinaczki na ruiny tutejszej kaplicy, spacer z Aldoną, rowery z Wiciem, Sylwią i Maliną...
A pod koniec marca tego roku pojechałem tam z Natalią. Bardzo się cieszę, że mogłem jej pokazać to miejsce. Natalia jest cudownym człowiekiem, pełnym spontanicznej radości, optymizmu i ciepła. Na pewno będę długo pamiętać wszystkie chwile, które spędziliśmy razem, takich skarbów trzeba pilnować i pielęgnować je. Poniżej zdjęcia z tego wyjazdu, mam nadzieję, że jeszcze tam z nią kiedyś pojadę. Przy okazji - dla Nat, mojego wspaniałego przyjaciela, wielkie podziękowania i pozdrowienia.
|
- Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
- *Odśwież* swoją przeglądarkę by dokonać zmiany kodu przed użyciem przycisku 'wyślij'.
- Zachowaj w pamięci treść jeżeli pomyliłeś kod.
| |