Nasi sponsorzy
Sail and Rock Crooc
Polecamy
Koniec Swiata logo anyService logo
Szczecin, Wolin (sierpień 2007)
Miejsce: Najpierw Czaplinek, potem Szczecin (finał The Tall Ships' Races 2007), a w końcu Międzyzdroje i cudowny nocleg na plaży między Międzyzdrojami a Wisełką.
Skład: Lilka, Mary S., Człowiek - Jakub zwany Chomikiem, Piotr z Wrocławia i ja
Termin: 03-05.08.2007 r.

Poniżej rewelacyjna relacja autorstwa Lilki i wybór najfajniejszych fotek.


dscf4599
Na Wałach Chrobrego w Szczecinie

Piątek wieczorem.. Pojezierze Drawskie. Jedziemy (Adam i ja) mniej uczęszczanymi trasami, byleby ładniejsze widoki były. Klimat niesamowity, noc, pusta droga, lasy albo pola i rzadko wioski, o tej porze zupełnie opustoszałe. W zasadzie jedziemy bez jakiegoś konkretnego celu, rozbić namiot gdzieś nad jeziorem. Nagle przypominam sobie, że w te okolice jeździłam na wakacje z rodzicami, gdzieś nad jezioro Przytoń, przy skręcie koło ruin starej mleczarni.. No i tę starą mleczarnię trzeba było teraz odszukać. Po drodze chyba przed Przytoniem stajemy przy starym cmentarzu. Wrażenie jest niesamowite. Na tle ciemnych drzew na wzgórzu widać w świetle księżyca białe krzyże, wszystkie skierowane na wschód. Zarośnięte trawą schodki i żadnego płotu, żadnych zniczy, no po prostu scenografia do jakiegoś thrillera! Najlepsze było jednak trochę dalej. Zauważamy sporą płytę w zaroślach no i bez namysłu tam idziemy. Stara cześć cmentarza, jeszcze poniemiecka. Resztki nagrobków ukryte w bluszczu i w jakichś chaszczach. No i nagle, tuż przed tą wielką płytą trach i Adam zapada się pod ziemię do środka grobu. Całe szczęście nie tak do końca i dość szybko stamtąd wychodzi, tak że nawet nie zdążył przywitać się z Wilhelmem Uśmiech. Jak się okazało takich pozapadanych niespodzianek jest więcej, ale idąc z większą ostrożnością nie wpadamy już w odwiedziny. Jedziemy dalej. Ruin mleczarni nie udaje nam się znaleźć, ale jak się potem okaże temat wcale nie został zamknięty Uśmiech

 

dscf4623
Zlot żaglowców w Szczecinie
 

A następny dzień to już Szczecin i zlot żaglowców czyli The Tall Ships’ Races. Tam na ławeczce czekają już Jakub i Piotrek. Wixę czas wreszcie zacząć i będzie się ona ciągnąć w zasadzie aż do powrotu Uśmiech Nabrzeże zalane jest już dzikimi tłumami ale udaje nam się zwiedzić parę jednostek (w tym Sorlandet, Concordię i słynnego meksykańskiego Cuathemoc’a). Jednak dla żeglarza najgorszą rzeczą jest wchodzić na jacht z perspektywy szczura lądowego.. Obowiązkowo odbywamy też postoje, na których nieocenionym narzędziem okazuje się ołówek 4B, dobry zarówno do mieszania drinków jak i do rozsmarowywania na chlebie pasztetu tudzież dżemu (do konserwy turystycznej trzeba już było niestety użyć karty płatniczej…dobrze cięła Uśmiech)


Głębokim popołudniem dociera do nas Marysia, ale poziom zagęszczenia jest już tak wysoki, że uciekamy do Międzyzdrojów. Powiew dramatu: wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że żegnamy się ze Szczecinem w ogóle…aaach bez zajścia do Tally Weil w galerii Galaxy Uśmiech. Międzyzdroje - Mekka wakacyjnych imprezowiczów. Wbijamy na jakieś dicho w klimacie „Majteczki w kropeczki” ale tylko tak na jedną piosenkę. Po długich poszukiwaniach jakiegoś sklepu możemy już cisnąć dalej. Zapobiegawczy Człowiek Jakub bierze ze sobą „zestaw na wynos ze smażalni” pomysłowo zapakowany przez Marysię (tacki związane sznurkiem od torebek herbacianych). Teraz celem jest wieża widokowa na najwyższym klifie wybrzeża. Zostawiamy samochód na pastwę losu na leśnym parkingu i idziemy kawałek przez las. Klimat niesamowity. Krótka narada i jedyna słuszna decyzja: pełen hardcore czyli nocujemy na plaży. Długi zjazd z klifu na d… i miejsce okazuje się naprawdę godne. Dzięki niezwykłym umiejętnościom Chomika zapłonęło ognisko (pełen respect!!! Uśmiech). Kontynuujemy melanż, tym razem już nie tylko z „Bosmanem” w trzech odcieniach ale i z tajemniczym Balsamem Mnicha (którego niektórzy użyją potem jako środka odkażającego na ranę Uśmiech). Około czwartej nad ranem zbiera się ekipa penetrująca w składzie Adam, Chomik no i ja. Idziemy „za winkiel” czyli zwiedzać plażę, która okazuje się prześliczna na całej swojej rozciągłości. Z niektórymi kontakt częściowo się urywa, „zasięg ograniczony. tylko numery alarmowe” Uśmiech


dscf4842
Niedziela na plaży :-)


Następny dzień to już zupełna jamajka. Słońce, plaża, woda-kryształ. Dopiero popołudniu zwijamy nasze cygańskie obozowisko i wbijamy z powrotem na klif. Wspinaczka, coś cudownego. Pod nami 90metorwe urwisko i widok na spokojne morze. Chorwacja? Potem już tylko droga przez las, którego specyficzny klimat znowu sprowadza rozmowy na tematy egzystencjonalne. Samochód stoi, a pan parkingowy okazuje się niezwykle miły i też czuje klimat. Omijając już zatłoczony Szczecin pociskamy na Czaplinek (gdzie siedzi moja familia). Po telefonicznej weryfikacji wspomnień z rodzicami dowiaduje się, że owa ruina mleczarni była gdzieś za wsią Łabędzie, jak się jedzie na Karsibór. Odbijamy więc w Łobezie na śliczną drogę z „kocimi łbami”.  Zatrzymujemy się zupełnie niespodziewanie we wsi Rynowo zachwyceni ruinami jakiegoś wielkiego dworu. Musiał być to przepiękny budynek, dziś zupełna już rudera, bez większej części dachu i stropów. Jedyną pozostałością po dawnej świetności jest kominek w przedpokoju. Dalej jedziemy już na Łabędzie i Karsibór, ale ruin mleczarni nie znajdujemy. Może dlatego, że atlas samochodowy, który mamy na stanie to jedna wielka lipa i nie ma tam zaznaczonych wszystkich dróg, wiosek i nazw jezior. W Karsiborze odbijamy w jakąś boczną drogę, którą przez najbliższą godzinę będziemy krążyć po lesie wyprzedzając traktory. Wokół las i mokradła, pola na polodowcowych wzgórzach, a pomiędzy tym samotne domy. Po prostu bajka i aż słów nam brakowało, żeby się zachwycać. Niesamowite, że ludzie mieszkają tu pośrodku lasu, zupełnie jakby czas zatrzymał się jakieś sto lat temu. W końcu wyjeżdżamy z lasu na asfaltową drogę. Jeszcze tylko postój na nakręcenie filmu National Geografic z udziałem krów albinosów i jedziemy już prosto do Czaplinka.


dscf4867
Widok na nasz klif

 

Jeszcze jakieś hasła: foty na rozluźnienie„turlaj dropsa”, „ślizgaj pieroga”, „czochraj glona”, jedna wielka lipa i szklaneczki z Reala aby godnie pić drinki Uśmiech

A teraz galeria:
dscf4607 img_2729
Żagle Daru Młodzieży
Dzikie tłumy na Wałach Chrobrego
dscf4648.jpg dscf4699
Wiksa z konserwami
Lilka & Chom
img_2684 img_2695.jpg
Walczymy z Żołądkową Gorzką
Ołówek 4B dobry na wszystko
img_2722 img_2745
Sesja na dziobie
Już na plaży
img_2748 img_2747
Ekipa Wrocław
Rosomak & Kleopatra
img_2753 img_2760
Wschód nad Bałtykiem
Tylko numery alarmowe
img_2769 img_2782
:-)
Balsam Mnicha
szczecin.jpg
szczecin_1
 Człowiek Jakub łapie sygnał :-)
Potwór z bagien
dscf4810 dscf4780
Czilaut
Syrenka
dscf4814 dscf4833
Migawki z plaży
Jak obok
dscf4851.jpg dscf4853
Jak wyżej
Jak obok, wyżej i po przekątnej
szczecin_2 szczecin_3
Morze tylko nasze
Jamajka
szczecin_4.jpg szczecin_5
Klimatyczne ruiny dworku w Rynowie
Jak obok
szczecin_6 szczecin_7
Mary imponuje udem, a Chomik Bosmanem :-)
Ruiny z dalszej perspektywy
szczecin_10 szczecin_11.jpg
Męska część składu
Lila w opcji dziki zbrodniarz
szczecin_13.jpg szczecin_16
Piotr
Mary z Piotrem
szczecin_17 szczecin_15
Lilka i ja
Ja w słonecznikach
szczecin_054
szczecin_18
Mary
Nexia na szosie

A na zakończenie radosna twórczość kapitana Jakuba z maila, w którym przesłał mi pierwsze zdjęcia, coby potomni również mogli się z tym dziełem zapoznać i się nim zachwycać, tak jak ja. Nie jestem egoistą :-)

Chomiku - szacunek!

ble ble ble
ha ha ha
brzeszczu brzeszczu brzeszczu
stuku puku panie kruku

Adam biegnie po polanie
goni owce na śniadanie
nagle pasterz wyskakuje
zaraz oscypka mu podaruje
lecz Miński nie zrażony
łapie króliki za ogony

hahaha




  Bądź pierwszym który skomentuje
RSS komentarzy

Napisz komentarz
  • Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
  • *Odśwież* swoją przeglądarkę by dokonać zmiany kodu przed użyciem przycisku 'wyślij'.
  • Zachowaj w pamięci treść jeżeli pomyliłeś kod.
Imię:
E-mail
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Komentarz:



Kod antyspamowy:* Code
Chcę być powiadamiany emailem o dodaniu nowych komentarzy

 
Nasi patroni medialni
National Geographic Traveller npm magazyn turystyki górskiej Radio Merkury Onet.pl