Nasi sponsorzy
Sail and Rock Crooc
Polecamy
Koniec Swiata logo anyService logo
Góry Stołowe - luty 2007

Miejsce: Karłów pod Szczelińcem („Domek w lesie”)

Skład: Nat, Bomba, Winia, Sylwia, Gaw, Łukasz, Wiciu, Toszek, Kuba i ja

Termin: 23-25.02.2007 r.

Przymiarki do wyjazdu w góry trwały od początku roku. Hasło rzuciły Iza M. i Matka, dlatego im właśnie dedykuję niniejszą relację, mimo że żadna z nich ostatecznie nie mogła z nami pojechać.

Oto galeria z najfajniejszymi moim zdaniem zdjęciami. Jestem oczywiście otwarty na sugestie i jeśli ktoś uważa, że nie zamieściłem czegoś, co jest tego warte, to proszę o cynka Śmiech

PICT0336

Na początek parę haseł dla wtajemniczonych (niektóre znajdą wyjaśnienie w tekście poniżej):

  • Reklamówkowa strategia Czechów
  • Obnażmy śmiało ciało cd.
  • Złe nawyki Natalii
  • Fantazje Toszka, czyli co można zrobić z sopelkiem
  • Piekiełko i różne metody zjazdów ze schodów (szczególne brawa dla Wicia)
  • Hit wyjazdu, czyli „Proszę księdza Bernardyna...”, zarówno w wykonaniu Łukaszka, jak i w wersji Wini i Sylwii
  • „Za chwilę spadnę ze schodów”, czyli Winia nie reaguje na ostrzeżenia
  • Powitania Gawęsi
  • Wicia i Natalii zabawy z wiązaniem
  • Łukaszek i nauka Salsy bez muzyki i bez kroków, czyli „Kluczowe są obroty i ruchy rąk”
  • Nocne telefony do Grażynki
  • „Krzyżowiec” po kilku głębszych
  • Upadek gwiazdy Bomby
  • Kolejne imiona dla fragmentów naszych kobiet + dodatkowe informacje typu „Made ich China”, „kupione na Bema” itp.
  • „Natalie” w wykonaniu Bomby i „Sad” w wykonaniu Adama
  • Wiciu i Gawęsia, czyli nieśmiertelne „Bądź żołnierzem!”
  • Łaskawość pani z restauracji, czyli „I pamiętajcie, że mogłam wam powiedzieć, że nie ma w ogóle nic do jedzenia.”
  • Podobno był jeszcze jakiś motyw z kotem, ale ja tam nic nie pamiętam i może nawet lepiej :-)
A oto radosne twarze uczestników wypadu w Góry Stołowe:
PICT0115.JPG pict0511.jpg
Nat
Adam czyli ja
PICT0030.JPG Obraz 007.jpg
Wiciu
Sylwia 
dscf1360.jpg Obraz 112.jpg
Winia
Łukaszek 
pict0084.jpg pict0238.jpg
Kuba
Bomba
Obraz 162.jpg DSCF1363.JPG
Gaw
Toszek 

Z Poznania wyjeżdżaliśmy w nocy z czwartku na piątek, bezpośrednim pociągiem do samej Kudowy Zdrój. Tam odebrał nas pan Waldek, który zawiózł nas swoim busikiem do granicy z Czechami, gdzie zrobiliśmy zakupy – głównie napoje i dodatki do napojów. Przy okazji dowiedzieliśmy się też, dlaczego Czesi mają wyższe PKB na głowę niż Polacy – otóż oszczędzają na reklamówkach i każdy klient, niezależnie od tego ile towaru kupi, ma prawo tylko do jednej siatki. Taka ciekawostka  Mrugnięcie.


No i jeszcze jedna przydatna informacja dla fanów pistacji – w Czechach jest o połowę taniej!

Droga z Kudowy do Karłowa wije się przez bukowiny i sosnowe lasy malowniczymi serpentynami, przez które pan Waldek śmigał jak kozica. Nawet wówczas, kiedy od pewnego momentu na drodze i wokół niej pojawił się śnieg. Tak przybyliśmy do pięknie położonego gospodarstwa turystycznego pani Krysi – czyli do Karłowa, na skraj lasu, niemal pod sam Szczeliniec.

 

Na miejscu byliśmy koło 10.00 i zdecydowaliśmy, że od razu ruszamy na szlak. Na miejscu zostali tylko Kuba, który miał gorączkę i chyba wszystkie możliwe objawy grypy zamierzającej przeistoczyć się w zapalenie płuc, i Bomba z misją pielęgniarki. Reszta wyruszyła na Szczeliniec.

Początkowo trasa wydawała się łatwa, potem jednak okazało się, że śnieg i lód potrafi
ą zamienić prowadzące na górę schody w prawdziwą zjeżdżalnię. Czyli było zabawnie :-). Oczywiście jak zwykle udało się nam wytyczyć kilka swoich własnych szlaków i zdobyć parę skałek, na które osoba normalna raczej by nie wlazła. Poza tym standard – kilka ciekawych sesji fotograficznych, trochę walki na śnieg i na śnieżki, i ogólnie bardzo fajna atmosferka, która jednak i tak okazała się jedynie wstępem do tego, co działo się, kiedy wróciliśmy do naszego Leśnego Domku.

A działo się naprawdę sporo – po krótkim odpoczynku zeszliśmy do podziemi, gdzie na drewnianych ławach, w bliskim sąsiedztwie płonącego na kominku ognia, rozłożyliśmy nasze czeskie zdobycze. Imprezkę tradycyjnie rozkręcił Łukasz ze swoją gitarą (dzięki!), a potem wydarzenia toczyły się już swoim własnym, zapisanym  w gwiazdach torem. Dla przypomnienia klimatu słowa „Księdza Bernardyna" (druga zwrotka dla Łukaszka do przemyślenia :-)):

Raz do księdza Bernardyna
Podjechała limuzyna
Z limuzyny gość wysiada
I tak księdzu się spowiada:

-Proszę księdza Bernardyna,
Całowałem się z dziewczyną!
-O mój chłopcze, ty wywłoko,
Całowałeś dziewczę w oko!

-Trochę niżej, trochę niżej,
Proszę księdza Bernardyna!
-O mój chłopcze, to rozpusta,
Całowałeś dziewczę w usta!


-Trochę niżej, trochę niżej,

Proszę księdza Bernardyna!
-O mój chłopcze, nie przeżyję,
Całowałeś dziewczę w szyję!

-Trochę niżej, trochę niżej,
Proszę księdza Bernardyna!
-O mój chłopcze, to twój gust,
Całowałeś dziewczę w biust!

-Trochę niżej, trochę niżej,
Proszę księdza Bernardyna!

-O mój chłopcze, to występek,
Całowałeś dziewczę w pępek!

-Trochę niżej, trochę niżej,
Proszę księdza Bernardyna!
-O mój chłopcze, to obłuda,
Całowałeś dziewczę w uda!

-Trochę wyżej, trochę wyżej,
Proszę księdza Bernardyna!
-O mój chłopcze, ty masz tupet,
Całowałeś dziewczę w d...!

-Nie z tej strony, nie z tej strony,
Proszę księdza Bernardyna!
-O mój chłopcze, ja cię gwizdnę,
Całowałeś dziewczę w ... :-)

-Nie dostaniesz rozgrzeszenia,
turu ruru, do widzenia! :-)

Ciąg dalszy relacji niebawem SpokoŚmiechWystawić językUśmiech
Obraz 162
pict0492



  Bądź pierwszym który skomentuje
RSS komentarzy

Napisz komentarz
  • Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
  • *Odśwież* swoją przeglądarkę by dokonać zmiany kodu przed użyciem przycisku 'wyślij'.
  • Zachowaj w pamięci treść jeżeli pomyliłeś kod.
Imię:
E-mail
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Komentarz:



Kod antyspamowy:* Code
Chcę być powiadamiany emailem o dodaniu nowych komentarzy

 
Nasi patroni medialni
National Geographic Traveller npm magazyn turystyki górskiej Radio Merkury Onet.pl