| Bunkry MRU (styczeń 2007) |
|
Miejsce: Międzyrzecki Rejon Umocniony Skład: Nat, ja, Łukaszek, Marta i Baranek (jednak w tekście poniżej ja oznacza Łukasz :-) Termin: 27-28.01.2007 r. Poniżej opis, a tutaj galeria fotek. Polecam, są naprawdę super! ![]() To miało być zwykłe dokończenie wyjazdu listopadowego do MRU. Oczywiście o mało co byśmy nie pojechali, ale zapadła jednak decyzja – jedziemy i ok. 20 w sobotę zapakowaliśmy samochód sprzętem i ruszyliśmy w drogę. Trzy główne punkty programu to: 1) nocleg na WG Schill – w stałym miejscu 2) znalezienie obiektów WG Nethelbeck 3) obejrzenie inscenizacji przełamania MRU w Kaławie Po dojechaniu na miejsce, byliśmy już trochę zmęczeni po całym tygodniu, w związku z czym część sprzętu, w postaci sanek, która miała być użyta jeszcze wieczorem, nie została nawet wyciągnięta w ogóle z samochodu (w niedzielę już niestety nie było śniegu). Zalegający śnieg pozwolił nam stwierdzić, że nie jesteśmy sami na obiektach, jednak jak duże było nasze zdziwienie w momencie, gdy po przeszukania wszystkich pomieszczeń przeze mnie i Adama nie znaleźliśmy nikogo, a ślady na zewnątrz prowadziły tylko do środka. Na szczęście ślady znalezione przy wyjściu drugim obiektem odpowiadały wejściowym :-) Po rozłożeniu się poszliśmy szybko spać (prawie wszyscy). Po wczesnej porannej pobudce i szybkim oprowadzeniu nowicjuszy po WG Schill musieliśmy się zbierać do Kaławy bo o 13 zaczynała się inscenizacja. Zdążyliśmy zaliczyć tradycyjnie obrotowy most oraz (po raz pierwszy) MG u. Pak 775 wchodzącego w skład WG Schill. Następnie dla porównania krótka wycieczka do dobrze zachowanego MG u. Pak-a 745 no i kierunek Kaława. No i tam inscenizacja przełamania MRU. Jednym się podobała, innym mniej, zapraszam do galerii i oceńcie sami J Jak dla mnie inscenizacja była rewelacyjna bo dowiedziałem się o otwartych wejściach na odcinku centralnym – i tu wielkie dzięki dla ludzi od których otrzymałem info, poznaniaków zresztą. Po zakończeniu inscenizacji stwierdziliśmy że odpuścimy sobie zwiedzanie obiektu Pz. W. 717 i jedziemy poszukać naszej WG Nethelbeck. No i prawie nam się udało, znaleźliśmy dwa z nich, jednak zapadający zmierzch spowodował, że najrozsądniejszym krokiem będzie wycofanie się do samochodów. Byliśmy już dość mocno zmarznięci i przemoczeni. Jednak żal było nie wykorzystać informacji o otwartych wejściach, więc po szybkim objedzie w Międzyrzeczu wróciliśmy na odcinek centralny i przez prawie otwarte wejście wbiliśmy się do środka gdzie było już ciepło i nie wiał wiatr. Jak wygląda prawie otwarte wejście można zobaczyć w galerii – wejście smoka Baranka. Podczas schodzenia został szybko opracowany plan zwiedzania po ustaleniu czasu jaki chcemy tam spędzić. Przemoczone buty, których nabawiliśmy się szukając WG Nethelbeck, umożliwiły nam szybsze zwiedzanie lekko zalanych korytarzy odcinka centralnego, ponieważ woda do kostek nie była już żadnym problemem. Plan został prawie w pełni zrealizowany odnośnie ilości zobaczonych obiektów, ale za to został zrealizowany w ponad 100% odnośnie zobaczonych rzeczy i jakości ich zachowania – zapraszam do galerii (granatnik i zachowane podziałki celownicze oraz co niektóre jego elementy; w podobnym, bardzo dobrym stanie, była kopuła obserwacyjna – zdjęcia podczas następnego wypadu). No i nadszedł moment powrotu, zmęczenie wygrało. Ale jeszcze tam wrócimy i wszystko obejdziemy.
|
||||||||

























Bądź pierwszym który skomentuje




