Skład: Nat, Bomba, Kaszi, Łukasz, ja (jednak w tekście poniżej ja oznacza Łukasz :)
Termin: 18-19.11.2006 r.
Wyjazd Adama do Namibii udziela się chyba nie tylko ekipie wyjazdowej, mi także, dlatego ta relacja powstaje dopiero dziś, po prawie dwóch tygodniach od wyjazdu. Dwa dni przed samym wyjazdem myślałem, że już nie wyjedziemy, sypało się prawie wszystko, ale udało się, głównie dzięki uporowi Adama. No i stało się - wyruszyliśmy dość późno bo dopiero w sobotę o 14, "drobne" pakowanie sprzętu, odbiór Bomby z uczelni no i kierunek Skwierzyna. Jak dla mnie wyjazd zaczął się już od dość poważnego skaleczenia się, ale ... Plan wyjazdu jaki ustaliłem był następujący:
znalezienie obiektów WG Nethelbeck
znalezienie obiektu 741 - jeden z największych odosobnionych na MRU, kiedyś nie udało nam się go znaleźć
sprawdzenie ponownie zalanych korytarzy na WG Ludendorf
zaliczenie szybu obiektu 745
nocleg na WG Schill
obejrzenie początku odcinka centralnego - WG Lutzow
w zależności od czasu zwiedzanie odcineka południowego
Z racji opóźnionego wyjazdu oczywistym było że nie uda się go zrealizować, jednak na miejscu już nie było to takie oczywiste. Ale po kolei...
Po dojechaniu do WG Ludendorf zaczęliśmy realizować nasz plan, czyli zalany korytarz. Ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że drugi korytarz jaki chcieliśmy zaliczyć (wcześniej odkopując go), był już odkopany. Ciasno jak zwykle :) Po dość ciężkim wejściu okazało się, że niestety trochę korytarz obsypał i doszliśmy (Adaś i ja) tylko do wcześniejszego miejsca niż ostatnio - jakieś 2 lata temu, kiedy to widzieliśmy ostatni raz odkopane wejście. No ale wejście przez 863 na korytarz dobiegowy do podziemi okazało się jak zwykle otwarte :) Bomba i Kaszi zostali na warcie. Po sforsowaniu kilku suchych utrudnień dotarliśmy do zalanej części. Tym razem okazało się, że stan wody jest bardzo wysoki - po samą szyję :) Nie obyło się bez rysania nosem lub brodą w wodzie podczas czołgania się w niej, która ponoć była strasznie zimna (tak twierdzi Natalia i Adam - rękawice nurkowe górą! ) Po zwiedzeniu zalanej części ruszyliśmy w drogę powrotną, no i po przebraniu się dalej już samochodem w kierunku Schilla. Po drodze tradycyjnie zaliczyliśmy wsuwany most w Bledzewie, gdzie Natalka prawie zostawiła w błocie mojego buta. Kolejnym punktem wycieczki był zjazd do szybu na obiekcie 745 numer przy drodze Międzyrzecz - Pieski. Jednak po analizie "zjeżdżać, czy nie zjeżdżać" stwierdziliśmy, że chyba kiedy indziej. Czynnikiem, który przesądził, że jednak nie, była - o dziwo - ciemność na zewnątrz!! Fakt, że dziwnie chodzi się po bunkrach jak jest ciemno na zewnątrz został potwierdzony przez Kasziego. Jeszcze po krótkich poszukiwaniach w ciemności i we mgle nie udało nam się odnaleźć MG u. Pak-a. Po tym szybkim zwiedzaniu 745 ruszyliśmy w kierunku miejsca noclegowego. Po przyjeździe obejrzeliśmy obiekty 754 i 757 (WG Schill) i wybraliśmy miejsce noclegu. Dość szybko trafiliśmy do "łóżek", ponieważ zmęczenie się dało trochę we znaki. Jednak Kasziemu i mi trafiła się warta czuwająca (no i Bombie też - "Kaszi siku !!"). No i oczywiście "każdy swoje gówno nosi." Po porannej toalecie i śniadanku ruszyliśmy na "rozgrzewkę linową" na most kolejowy. Przećwiczenie pewnych elementów oraz jasność na dworze przesądziły, że jednak zjedziemy sobie do szybu. Po drodze szybkie zwiedzanie mostu obrotowego no i zjazdy. Uwinęliśmy się (Adaś i ja) z całością w 2h, co jak na panujące tam warunki nie jest zbyt długim czasem. Poniżej zdjęcia z wyjścia z szybu. Na 745 spotkaliśmy miejscową rodzinkę, dla której składam wielkie podziękowania za udzielone informacje. W trakcie przygotowania się do zjazdów Kaszi z Bombą miał znaleźć obiekt 741, co zajęło im 8 minut !! Po powrocie Kaszi zajął się asekuracją nas za co też mu wielkie dzięki. Następnie ruszyliśmy w kierunku jednego z największych obiektów odosobnionych na MRU - obiekt 741. Jak się okazało na miejscu, pamięć ludzka bywa zawodna, i już tam kiedyś byliśmy :) Więc zwiedzanie poszło nam bardzo szybko. Podziękowania dla Natalii, która poświęciła się i w tym czasie dzielnie pilnowała samochodu. Następnie po krótkiej naradzie stwierdziliśmy, że wykorzystamy wiedzę miejscowych na temat otwartych wejść i ruszymy na odcinek centralny. Tam po wejściu przez obiekt 724 zaliczyliśmy krótki spacer lekko zalanymi korytarzami odcinka centralnego, dochodząc do GDR (Główna Droga Ruchu). Na tym zakończyliśmy tę przygodę na MRU.
Przed pierwszym zejściem
Ludendorf
Schill (nocleg)
Most koło Schilla
Zjazd na obiekcie 740 - Łukasz
Zjazd na obiekcie 740 - ja
Przed wejściem na Schilla
Okolice Boryszyna
Dojście do GDR
Dworzec Martha
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
*Odśwież* swoją przeglądarkę by dokonać zmiany kodu przed użyciem przycisku 'wyślij'.