Natalia, Adam, Emilka i Kajtek Mińscy – Nasze duże i małe podróże

Chusta i nosidło w tropikach

Przed wyjazdem długo zastanawiałam się, w czym podczas podróży będę nosić Kajtusia. Przeczuwałam, że chusta tkana, w którą motam go od urodzenia, nie spełni swojego zadania w tropikach.

Po głębokim rozpoznaniu tematu, lekturze wielu informacji na forach, a także po rozmowach z doświadczonymi matkami, zaopatrzyłam się również w nosidło ergonomiczne Ergobaby.

Naprawdę chciałam uniknąć zbyt wczesnego używania nosidełka, bo Kajtuś jest jeszcze mały (5 miesięcy), ale doświadczenie mówiło mi, że potrzebujemy czegoś alternatywnego do chusty, szybkiego i łatwego w użyciu.

No i nie pomyliłam się.

Noszenie dziecka w chuście tkanej w gorącym i wilgotnym klimacie jest dość uciążliwe. Motanie w nią Kajtka sprawia mi wręcz fizyczny ból.

Chusta nie pracuje na mokrym, spoconym i lepkim ciele, a temperatury powyżej 30 stopni są zabójcze na tak bliski kontakt. Chusta znakomicie sprawdza się za to jako kocyk, na którym Kajtuś śpi oraz jako zamiennik, kiedy nosidła idą do prania. Dlatego nie żałuję, że wzięliśmy ekstra to dodatkowe pół kilo.

IMGP1740Jednak nasza podróż zakłada ciągłe przemieszczanie się, dlatego jedyną i sensowną opcją dla dzieci są nosidła.

Na Ergobaby zdecydowałam się na tydzień przed wyjazdem. Z ciekawości wsadziłam Kajtusia w nosidełko synka mojej przyjaciółki – ku mojemu zaskoczeniu leżało idealnie. Ciężar spadł mi z serca i szybko kupiłam sobie identyczne, a nadchodzącą podróż zaczęłam widzieć w jaśniejszych barwach.

Dla Emilki od początku przewidziana była sprawdzona i ukochana Tula. Przez chwilę zastanawialiśmy się tez nad wzięciem nosidła turystycznego Vaude, ale charakter naszej podroży zakładał minimalizm rzeczy, dlatego wybór ostatecznie padł na Tulę, która jest wygodna, szybka w montażu, łatwa w użyciu i przetestowana przeze mnie w różnych warunkach. Emilka ma 12 kg i 90 cm wzrostu, wiec wciąż mieści się w widełkach producenta.
Nie pomyślałbym przed wyjazdem, że noszenie jej w Tuli przeżyje taki renesans. Emilka potrafi w niej spać, zwiedzać i odpoczywać.

Naprawdę, nosidło Tula warte jest swojej ceny.

IMGP1663 IMGP0942Co do Ergobaby, to muszę szczerze przyznać, ze nosidło jest gorszej jakości. Nieco inaczej uszyte, inaczej wyprofilowane, nie tak solidne i wygodne. Ale to tylko w aspekcie porównawczym z Tulą. Samo w sobie sprawdza się rewelacyjnie.

IMGP0202Już sam lot do Malezji upewnił nas, że podjęliśmy dobrą decyzję odnośnie nosideł. Długa podróż, dwa kilkugodzinne loty, oczekiwanie na lotnisku, załatwianie formalności, a potem poruszanie się po mieście w różnych środkach transportu – z dwójką dzieci na rękach byłoby bardzo trudno. Dzięki nosidłom możemy też szybko zamieniać się dziećmi, co też ma swoje istotne znaczenie.

Kajtusia jednak wkładam do nosidełka tylko wtedy, kiedy naprawdę muszę. Gorąco tutaj niemiłosiernie, dlatego najczęściej po prostu nosimy go na rękach, przodem do świata, opartego pleckami o nas. Nie jest to może najwygodniejsza dla nas pozycja, ale Kajtuś cieszy się, że wszystko widzi i nie jest mu wtedy tak gorąco.

Takie życie z niemowlakiem w podróży :-).

IMGP1834 DSC_0373 Odkąd wylądowaliśmy na Bali, i teraz podczas pobytu na Lombok, obserwuję uważnie, jak kobiety noszą tutaj swoje dzieci. Zdecydowanie wygrywa chusta, a raczej długi skrawek materiału, który podwijają pod ciało dziecka.
Dziś kupiłam sobie takie cudo i przeszłam gruntowne szkolenie w zakresie noszenia, zarówno niemowlaka, jak i starszego dziecka. I muszę wam powiedzieć, że wiązanie jest dziecinnie proste, dziecku daje stabilizacje, a matce wygodę.

IMGP2635 IMGP2698 IMGP2703 IMGP2689 Zobaczymy, czy ta forma noszenia sprawdzi się i u mnie. Póki co jestem cala podekscytowana nowym wynalazkiem :-).

Niech żyje noszenie dzieci!

Pytałam również wiele kobiet o karmienie piersią. Jesteśmy w końcu w największym na świecie muzułmańskim państwie, a ta religia dość ściśle określa, co można robić publicznie, a czego nie, jak się zachowywać, jak ubierać, itp.
Otóż wierzcie mi na słowo – karmienie piersią swojego dziecka jest tu naturalną, w pełni społecznie akceptowaną czynnością. Ludzie w żaden sposób nie fetyszyzują kobiecej piersi podczas karmienia. Dzieci są szanowane, uwzględniane są ich potrzeby i naprawdę nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby dziwić się albo oburzać na widok karmiącej kobiety.

Karmię wszędzie – w restauracji, na plaży, na lotnisku, przy basenie, na ulicy. Ludzie patrzą na mnie i Kajtusia z sympatia i zrozumieniem.

Pytałam też, jak długo zazwyczaj karmi się tu dzieci piersią – najczęściej do dwóch lat, a czasem nawet do czterech . Cały proces przebiega bardzo naturalnie, bez żadnej presji czasowej i społecznej.

Niestety, matki w Indonezji nie maja tak dobrze, jak my w Europie i w Polsce. Po 3 miesiącach od urodzenia dziecka muszą wracać do pracy, bo inaczej ją tracą. Ciężko pracują, na przykład od rana do wieczora sprzedając na plaży sarongi albo warzywa i owoce na małych stoiskach. To praca siedem dni w tygodniu, bez ulg i przerw. Jedna młoda kobieta pracująca w hotelu powiedziała mi dziś, że widuje swojego czteroletniego syna tylko godzinę dziennie – przed wyjściem do pracy, bo jak wraca, on już śpi. I tak dzień w dzień. Mówiła to ze smutkiem w oczach i tęsknotą. Nie stać jej też na drugie dziecko, choć bardzo by chciała. Na szczęście udało jej się karmić długo swojego synka, z czego jest bardzo dumna, choć było to tylko karmienie wieczorne i nocne.

Jak widać karmienie piersią zaspokaja też potrzeby bliskości matek że swoimi dziećmi, chociaż jest o wiele trudniejsze z psychologicznego punktu widzenia, bo pójście matki do pracy oznacza przetrwanie rodziny. Tu nie ma wyboru.

Naprawdę, nasze życie jest cudowne i proste. Mamy wpływ na siebie i swoje macierzyństwo. Możemy podejmować świadome wybory, mamy luksus bycia długo ze swoimi dziećmi. Ja czuje się szczęściarą i doceniam ten fakt ogromnie, czego życzę również Wam, drogie kobiety i matki.

Pozdrowienia z Lombok!

Natalia

IMGP2690

3 odpowiedzi do artykułu “Chusta i nosidło w tropikach

  1. Justa

    O, własnie też przy drugim dziecku zainwestowaliśmy w Tulę i jest świetna. Chusty elastycznej używaliśmy do ok 4 miesiąca w naszych temperaturach, w dodatku w zimie (Marianka jest z listopada, ciut starsza od Kajtusia) i była bardzo ok…ale faktycznie na spokojny czas. W podróży tylko nosidełko, hop siup, dzidziuś blisko, ręce wolne 🙂 Pozdrowienia!

  2. Gorskie Skarby

    U nas w uzyciu mai tei i manduca. Ale gdyby nie te dwie, kupilabym tule. Na upaly bardzo dobrym rozwiazaniem jest chusta kolkowa. Jest przewiewnie, chusta na tylko jednym ramieniu, ale ciezar dziecka opiera sie na calych plecach rodzica.

  3. Natalia

    Do kółkowej Kajtuś był jeszcze za mały, bo nie siedział. Tamtejsze kobiety noszą najczęściej dzieci w chustach właśnie na biodrze. Po pierwsze dzieciom nie jest wtedy gorąco, po drugie, mamy mają dwie wolne ręce do pracy.
    W klasycznej chuście tkanej podczas upałów zawsze będzie dziecku gorąco, bo jest za duża powierzchnia styku ciało do ciała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.