Natalia, Adam, Emilka i Kajtek Mińscy – Nasze duże i małe podróże

Burkina Faso, Południe (marzec 2012)

Miejsca: Od Bobo Dioulasso do Nazinga Ranch
Skład: Natalka i Adam

Ufff, w końcu deszcz! Zanosiło się na to przez cały dzień, powietrze było parne, dusze i gęste, przyroda przyczajona, a niebo białe i ciężkie. Potem trochę popadało, a ja cieszyłem się jak głupi do sera, no i myśleliśmy że to koniec. Potem zrobiło się obłędne słońce z ciemnymi chmurami w tle (to te najfajniejsze foty, plus kolejne spotkanie z fajnymi dziećmi), a potem – naprawdę LUNĘŁO. I momentalnie pojawiły się strumyczki, strumienie, potoki, rzeki, z nieba wiadra wody, szaleństwo, kataklizm, groza, piękno. Czasami nie widziliśmy drogi, ale i tak się nam podobało!

01.JPG

01a.JPG

02.jpg

03.JPG

04.JPG

05.jpg

06.JPG

07.JPG

08.JPG
Droga w stronę parku Nazinga. Najpierw przez kilkadziesiąt kilometrów jedziemy szerokim, pylistym traktem, a potem nagle trakt zamienie się w ścieżkę, na którym ledwie mieszczą się osiołki. A jeszcze parę chwil później nasze telefony witają nas w Ghanie. Jesteśmy trochę zdziwieni, bo nie mamy wiz i raczej tego nie planowaliśmy. Zawracamy i rzeczywiście – znajdujemy słupki graniczne. Czyli – byliśmy w Ghanie i kropka. A rozwiązanie zagadki okazało się proste – nie ten skrót, nie ta droga, bite dwie godziny jazdy z powrotem. Bywa.

08a.jpg

09.JPG

10.jpg

206.JPG
Okolice Thiebele – parę pomalowanych domów, ale generalnie porażka.

300_5.jpg
Stolica Burkiny – Ouagadougou (Wagadugu)

300_3.jpg
Wymiana klocków hamulcowych. Następnym razem zrobię to sam.

300_7.jpg
Siedzimy, czekamy…

300_2.jpg
…i bawimy się z dziećmi

300_1.jpg
Wygibuski z Remi robią furorę – zresztą nie pierwszy raz

300_6.jpg

300_4.jpg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.