Natalia, Adam, Emilka i Kajtek Mińscy – Nasze duże i małe podróże

Bali – pierwsze kroki w Indonezji (maj 2015)

Bali. Naprawdę zielona, malownicza i niezwykła. Chociaż nie jest tak, jak pewnie wiele osób sobie wyobraża – że ląduje się tu od razu pomiędzy tarasami ryżowymi, a pięknymi świątyniami. Do wszystkich atrakcji trzeba najpierw dotrzeć, a pomiędzy lotniskiem i większością z nich wyrasta betonowy moloch – KUTA.

Miasto rozrosło się na północ od Denpasar International Airport i wygląda jak większość azjatyckich metropolii – jest głośne, ruchliwe i strasznie zatłoczone. W ciągu dwóch dni pobytu w tym rejonie wyspy, prawie 4 godziny spędziliśmy stojąc w korkach. I uwierzcie – korki na Bali są co najmniej tak samo frustrujące jak w Poznaniu.

Niemniej okolice pięknej plaży w Kucie to mekka backpackerów z całego świata. Czyli mówiąc krótko, imprezownia. Ponoć jest całkiem spora grupa osób, które przyjeżdżając na Bali ograniczają się tylko do pobytu w tym miejscu i ewentualnie jednej-dwóch zorganizowanych wycieczek do najbliższych atrakcji. Można i tak.

My uciekliśmy stamtąd, jak tylko dzieciaki zregenerowały się po kolejnym przelocie. Odetchnęliśmy dopiero w okolicach świątyni Tanah Lot, kiedy betonowe przedmieścia ustąpiły miejsca palmowym gajom i polom ryżu.

A potem było już dobrze, chociaż między poszczególnymi atrakcjami toczy się normalne życie – ludzie ciężko tu pracują, załatwiają swoje sprawy, uprawiają pola, modlą się. Do wielu pozytywnych określeń Bali z powodzeniem można dodać jeszcze jedno: jest AUTENTYCZNA. Jej mieszkańcy mają naprawdę zupełnie inne postrzeganie świata, duchowość oraz poczucie estetyki i piękna, niż w innych znanych nam częściach Indonezji. Naprawdę są skromni i subtelni, naprawdę dbają o czystość swoich domów i obejść, naprawdę modlą się do swoich bogów i składają im codzienne ofiary z ryżu, świeżych kwiatów i kadzideł.

Tylko Kuta jest sztucznie radosna, głośna i hedonistyczna – to styl, którego zdecydowanie nie lubimy.

Na koniec parę informacji praktycznych odnośnie samodzielnego zwiedzania Bali.

– wynajem auta: po dość dokładnym researchu wybraliśmy firmę Bali Car Finder (www.balicarfinder.com) i zdecydowanie nie żałujemy. Dostaliśmy bardzo dobre, roczne auto (Toyota Avanza) w przyzwoitej cenie 23$ za dobę. Przez cały czas z firmą był bardzo dobry kontakt, a jedyną dodatkową opłatą stanowił zwrotny depozyt (100$). W cenie jest ubezpieczenie (w razie czego pokrywalibyśmy koszty do maksymalnej kwoty 300$). Brak limitu kilometrów, auto podstawione i odebrane na czas. Polecamy.

– fotelik dla Kajtka pożyczyliśmy od firmy Bali Baby (www.balibaby.com) i też jesteśmy bardzo zadowoleni. Cena 5$ za dobę + 5$ za podstawienie fotelika na lotnisko. Tym razem uznaliśmy, że Emi nie potrzebuje fotelika, ale to akurat była zła decyzja – Bali jest bardzo gęsto zaludniona i nawet na bocznych drogach często jest duży ruch. A okolice Kuty i Denpasar to prawdziwy koszmar komunikacyjny, z wielkimi ciężarówkami i mnóstwem pojawiających się znienacka skuterów. Do tego dochodzi lewostronny ruch i czasami nieprawdopodobna wręcz krętość i pochyłość górskich dróg. Serio, na przestawienie się na tutejsze warunki nawet wytrawny kierowca potrzebuje trochę czasu. Podsumowując, naszym zdaniem: na Bali każde dziecko obowiązkowo w foteliku, a rodzice nie czujący się zbyt pewnie za kółkiem i nie mający wcześniejszego kontaktu z ruchem lewostronnym, powinni dobrze się zastanowić, czy na pewno akurat tu chcą sobie urządzać doświadczalny poligon. Inna rzecz, że wynajem auta daje najlepsze możliwości na dokładne zwiedzenie wyspy, bo dłuższe przemieszczanie się komunikacją publiczną i prywatną może być uciążliwe i droższe niż wynajęcie auta.

– GPS – nie ogarnęliśmy w Polsce i poskąpiliśmy na wynajem (ok. 5$ za dobę). Kolejny błąd – oznakowanie mniejszych miejscowości prawie nie istnieje, a drogowskazy na bocznych drogach są albo zarośnięte i słabo czytelne, albo wcale ich nie ma. Sporo błądziliśmy, zwłaszcza w centralnej części wyspy. Warto mieć GPS.

– policja – zatrzymano nas raz, a policjant chciał zobaczyć nasze międzynarodowe prawo jazdy. Wniosek: trzeba mieć. Na szczęście mieliśmy.

– paliwo: bardzo tanie, poniżej 3 PLN za litr.

Jeżeli ktoś będzie zainteresowany, to chętnie podzielimy się też informacjami o fajnych miejscach i noclegach. Zapraszamy do kontaktu.

Przez nami Lombok.

Pozdrawiamy!

Adam, Natalia, Emilka i Kajtek

5 odpowiedzi do artykułu “Bali – pierwsze kroki w Indonezji (maj 2015)

  1. mama iwonka

    nareszcie drogie dzieci nasyciłam oczy i nie bałam sie, ze z kolejnym zdjęciem to juz na pewno koniec. One były i były i ogladałam je wiele razy za kazdym razem widząc inne szczegóły. Dziekuje wam pieknie za przyblizanie świata, za wasz niestrudzony wysiłek dzielenia sie wiedzą i pięknem tego swiata, za wasze usmiechniete, mile twarze i życzliwość wzajemną, która sprawia ze wasze zdjecia sa spokojne, pełne szczerego zachwytu, podziwu dla inności tego tak innego o d naszego świata, szczęścia i miłości, która wam w tej wędrówce towarzyszy.

  2. LENA

    Dzien dobry, za niecaly miesiac wybieramy sie z naszym wowczas 7 mc Synkiem m.in. na Bali, czy mozecie podzielic sie informacjami o ciekawych miejscach i noclegach? Co warto z waszej perspektywy zobaczyc i gdzie spac? Dzieki za namiary na fotelik samochodowy:)!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.